Śp. S.M. Bernarda
poniedziałek, 27 październik 2008

W niedzielę 26 października, w wieku 96 lat, w 75. roku życia zakonnego odeszła do Pana s. M. Bernarda (Halina Krzeczkowska), osoba wielkiej kultury, dobroci, delikatności i wrażliwości na drugiego człowieka. Mistrzyni nowicjatu, wieloletnia przełożona domów w Prowincji Warszawskiej, Przełożona Prowincjalna Prowincji Krakowskiej (1969-1977), ceniona przez kapłanów, otwarta na kontakty międzyludzkie. Współpracowała z Kardynałem Karolem Wojtyłą, a przyjażń, któa zrodziła się za "czasów krakowskich" przetrwała aż do śmierci Jana Pawła II.

Pogrzeb śp. s. M. Bernardy odbędzie się 30 pażdziernika o godz. 12.00 w Domu Prowincjalnym w Warszawie przy ul. Czerniakowskiej 137.

Wspomnienie pośmiertne o s. M. Bernardzie od Jezusa Hostii

S.M. Bernarda urodziła się 4. lutego 1912 roku w Petersburgu i tam została ochrzczona. Pochodziła z rodziny inteligenckiej, ojciec był inżynierem; nie miała rodzeństwa. Rodzice Siostry przenieśli się do Warszawy, gdy miała kilka lat. Wykształcenie średnie i maturę zdobyła s. M. Bernarda w szkole Sióstr Nazaretanek  w Warszawie, gdzie zetknęła się ze Zgromadzeniem. Po maturze rozpoczęła studia na Uniwersytecie Warszawskim na pedagogice, ale je przerwała – przyczyną była prawdopodobnie chęć wstąpienia do klasztoru. W postulacie ukończyła we Lwowie Szkołę Pielęgniarską (dwu i półletnią).

Do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu s. M. Bernarda wstąpiła 1 VI 1933 roku w Warszawie. Nowicjat odbyła w Albano (Włochy) w latach 1936 - 1938  i 15 VIII 1938 roku złożyła tam pierwsze śluby, a następnie wyjechała na placówkę do Wilna, gdzie pełniła obowiązek infirmerki i wychowawczyni w szkole. Po roku wyjechała do Równego, gdzie siostry nazaretanki prowadziły szpital i pracowała na sali operacyjnej jako instrumentariuszka. Po 17 września 1939 roku i zajęciu wschodnich terenów Polski przez wojska sowieckie, powróciła do Wilna, gdzie dzieliła los sióstr żyjących w rozproszeniu, a nawet więzienie. W dniu 28 lutego 1944 roku s. M. Bernarda przybyła do Warszawy i została skierowana do pracy w szkole. 1. lipca 1944 wyjechała z uczennicami naszej szkoły na kolonie letnie do „Loretto” (okolice Karczewa), które po wybuchu Powstania Warszawskiego i zajęciu prawobrzeżnej Warszawy przez Armię Czerwoną – przedłużyły się aż do 1945 roku. „Loretto” i „Betania” (również okolice Karczewa, gdzie był nazaretański nowicjat) były blisko siebie i często obie „wspólnoty” wspomagały się. Sytuacja na koloniach nie była łatwa, gdyż przymusowy i przedłużający się pobyt dziewcząt i sióstr niósł wiele problemów: aprowizacji, ubrań, nauki, bezpieczeństwa. S.M. Bernarda wraz pozostałymi siostrami musiały zaradzać wciąż nowym problemom. W związku z bliskością frontu otwarto w Śródborowie polowy szpital wojskowy I Armii Kościuszkowskiej. Dnia 19 września 1944 roku zgłosiły się do pracy w tym szpitalu trzy siostry nazaretanki, wśród nich s. Bernarda oraz starsze uczennice. Siostra pracowała przez jakiś czas w szpitalu polowym jako pielęgniarka. W dniu 28 listopada 1944 roku s. M. Bernarda przeszła do wspólnoty sióstr w „Betanii” na przygotowanie do ślubów wieczystych, które złożyła tam 3 V 1945 roku i została przy nowicjacie w charakterze podmistrzyni.

Nowicjat z „Betanii” przeniósł się  19 IX 1946 roku do Ostrzeszowa, a wraz z nim s. M. Bernarda. W Ostrzeszowie, dnia 15 VIII 1948 roku s. M. Bernarda zostaje mianowana mistrzynią nowicjatu i asystentką domu. Funkcję mistrzyni pełni do 1 IX 1959 roku. Jedna z jej nowicjuszek takie daje o niej świadectwo. „Rok 1958. Kilka z nas pracowało w ogrodzie. Był upalny lipiec. S.M. Bernarda, nasza mistrzyni wracała z miasta i widząc nas na polu pracujące w spiekocie godzin popołudniowych, poprosiła nas do swojej celi, byśmy trochę odpoczęły i ochłodziły się. Mówiła do nas moje dzieci. Była nie tylko kochającą mistrzynią, ale troskliwą matką. Dla nas nowicjuszek była wzorem modlitwy, troski i odpowiedzialności za drugiego człowieka”.    

Od 1 IX 1959 roku s. M. Bernarda pracowała przez trzy lata w warszawskiej szkole i internacie jako pielęgniarka i higienistka, by od roku 1962 do 1966 służyć wspólnocie w Kaliszu jako infirmerka. Następnym etapem w życiu s. M. Bernardy był Ostrzeszów, gdzie przez okres trzech lat (1966 -1969) była przełożoną lokalnej wspólnoty. W niełatwym dla zgromadzenia w Polsce posoborowym okresie, została powołana na przełożoną prowincjalną Prowincji Imienia Maryi w Krakowie (1969-1977). W czasie ośmioletniej swej posługi w Krakowie jako prowincjalna nawiązała trwały kontakt z ówczesnym kardynałem Karolem Wojtyłą otwierając zgromadzenie na aktualne potrzeby Kościoła. Na prośbę Kardynała otworzyła w Krakowie, w Nazarecie, dom samotnej matki, nowatorskie na owe czasy apostolstwo dla zakonnic, by ratować życie nienarodzonych dzieci. Z tej współpracy zrodziła się trwała więź przyjaźni z Księciem Kościoła, która przetrwała aż do śmierci Jana Pawła II. Ojciec Święty osobiście odpowiadał na listy s. M. Bernardy i przy różnych okazjach ją wspominał. Tutaj również nauczyła się s. M. Bernarda otwartości na potrzeby Kościoła i odwagi w podejmowaniu nowych inicjatyw.

Osobista kultura, dobroć, delikatność i serdeczność oraz wrażliwość na drugiego człowieka sprawiały, że s. M. Bernarda cieszyła się zaufaniem innych. W sytuacje konfliktowe wprowadzała pokój. Była ceniona przez kapłanów i otwarta na kontakty międzyludzkie. Ceniła sobie przyjaźń i była jej wierna. Oddana Kościołowi i zgromadzeniu podejmowała różne odpowiedzialnie zadania. Była dobrą zakonnicą, zatroskaną o tradycję i charyzmat instytutu. Brała udział w kilku kapitułach generalnych zgromadzenia i w pracach komisji nad redakcją konstytucji zgromadzenia w dobie posoborowej. Zgromadzenie polecało jej funkcje przełożonej. I tak s. M. Bernarda w latach 1977-1980 była przełożoną w Ostrzeszowie, a następnie w 1980-1986 w Łukowie, gdzie za jej kadencji został przeprowadzony remont i budowa domu sióstr. W latach 1986-1990 s. Bernarda była w Warszawie bibliotekarką, a od roku 1990 do 1998 pracowała w Caritas Archidiecezji Warszawskiej. W latach 1998-2004 pełniła funkcje asystentki domu i prowadziła kronikę. Od roku 2004 chorowała, ale czynnie uczestniczyła w modlitwach i życiu wspólnoty. Kochała życie wspólne. Godnym podziwu był widok s. M. Bernardy już pochylonej wiekiem, ale - przy balkoniku i pomocy współsiostry - zmierzającej do kaplicy czy refektarza, by być razem. Dobry Bóg dał jej łaskę bycia ze wspólnotą prawie do końca. I długie życie. Żyła 96 lat. Jedna z sióstr skomentowała ten fakt słowami: „Pan Bóg dał jej długie życie, bo broniła życia”.

Siostra Bernarda wspominała następują scenę ze swego dzieciństwa. Pewnego razu, kiedy mama wyszła na miasto i zostawiła ją samą w mieszkaniu, poczuła się bardzo osamotniona i stojąc przy drzwiach lamentując modliła się głośno (żeby słyszały sąsiadki): „Boziu, Boziu, daj mi męża głupiego, ale takiego, który byłby ze mną zawsze”.

Modlitwa jej została wysłuchana – otrzymała o wiele więcej niż prosiła.  Oblubieńcem jej został Jezus, Mądrość Odwieczna – Jezus - Hostia – Zawsze Miłująca Obecność, Wierny Przyjaciel, Pokarm - Życie Wieczne.

Ufamy, że nasza Siostra Bernarda spotkała się ze swoim Oblubieńcem w  wieczności.

Niech odpoczywa w pokoju wiecznym!