|
|
środa, 01 luty 2012 |
|
WIZYTACJA GENERALNA W PROWINCJI WARSZAWSKIEJ Od 1 lutego gościmy Matkę Janę Zawieja, przełożoną generalną Zgromadzenia, która wraz z członkiniami Zarządu Generalnego przeprowadzi wizytację wszystkich wspólnot naszej Prowincji: w Polsce, Ukrainie, Rosji i Kazachstanie. Wizytacja kanoniczna przełożonej generalnej to ważne wydarzenie i okazja do refleksji jak lepiej możemy szerzyć Królestwo Bożej Miłości wśród nas i tych, do których jesteśmy posłane. Prośmy Pana o szczególną łaskę Ducha Świętego na ten czas. Zapraszamy do zdjęć
|
|
|
wtorek, 24 styczeń 2012 |
|
biuletyn Prowincji Warszawskiej znajdziesz tutaj. |
|
|
sobota, 24 grudzień 2011 |
|
UPRAGNIONY KRÓL To przecież nie pierwsze Boże Narodzenie w naszym życiu i możemy się zastanawiać, i pytać Pana Boga, czy my naprawdę potrzebujemy aż tyle razy wsłuchiwać się w historię przyjścia Pana w noc betlejemską - znamy już na pamięć wszystkie szczegóły. Czy naprawdę rok w rok trzeba nam stawać naprzeciw siebie z opłatkiem, spieszyć na Mszę pasterską o północy? Dlaczego to doświadczenie jest nam dane aż tyle razy? Czy możemy jeszcze w tym, co tak znajome i oczywiste, zobaczyć to niezwykłe? Czy naprawdę trzeba? Trzeba. Bo wiemy, doświadczyliśmy i ciągle musimy głębiej to odkrywać, że Bóg jest Miłością. Że jesteśmy Jego królestwem. Królestwem Jego miłości. Ta miłość nie zna granic. Nie może się więc kończyć nasza kontemplacja i poznawanie Króla Miłości, który przychodzi nieustannie w naszą niedoskonałą rzeczywistość. Jakie to królestwo, które szuka miejsca i nie znajduje go tam, gdzie ładnie i wygodnie, ale na peryferiach? Jakie to królestwo, że trudno jest je zobaczyć, jeśli się nie zgodzimy na prostotę i ubóstwo naszej ludzkiej kondycji? Jaki to Król, który woła o naszą miłość i oddanie, ale nic nie narzuca, niczego nie wymusza? Nie chodzi Mu wcale o królowanie nad nami. On pragnie królować w nas. Jak dobrze, że dana nam jest Święta Rodzina, by od Niej uczyć się królestwa Bożej miłości. Jezus tam nie sprawuje władzy nad Maryją i Józefem, ale On jest dla Nich najważniejszy. Jemu podporządkowują wszystko w swoim życiu, bez reszty. Takie królowanie wymaga przeorganizowania całego swego życia dla Jezusa – z miłości do Niego, w dobrowolnym posłuszeństwie Bogu. Niech się więc staje takie królowanie Boga w każdym z nas. Niech da się nam poznać Emmanuel, Bóg z nami, Król, który się narodził dla naszego ocalenia i szczęścia. Nie znajduję lepszych słów na życzenia, niż te pragnienia, które głęboko w sercu nosiła Bł. Maria Fr. Siedliska: aby Królestwo Bożej Miłości w nas było, aby Pan Jezus w każdej duszy panował miłością swoją. s. Amata J. Nowaszewska, przełożona prowincjalna Warszawa, Boże Narodzenie 2011 |
|
|
poniedziałek, 05 grudzień 2011 |
|
ZA JEZUSEM Z NAZARETU spotkanie z bratem Morisem Kto jeszcze może z pasją mówić o tym, że trzeba odnowić duchowość Nazaretu? Że takie zafascynowanie prostotą Jezusa i otwarciem na każdego jest we współczesnym Kościele bardzo potrzebne? Kogo urzekł Jezus, cieśla z Nazaretu, mieszkający w Rodzinie, pracujący własnymi rękoma, trwający sam na sam w miłości Ojca? Serce jeszcze pała po niecodziennym spotkaniu trzech naszych wspólnot warszawskich ze świadkiem Jezusa z Nazaretu, bratem Morisem ze Zgromadzenia Małych Braci Jezusa, które odbyło się w naszym Domu Prowincjalnym w niedzielę 4 grudnia. Brat Moris Maurin jest z pochodzenia Francuzem, ale od 1990 r. mieszka w polskiej wspólnocie braci, najpierw na warszawskiej Pradze, a obecnie w Truskawiu pod Warszawą. Niedzielne popołudnie spędził z nami na Czerniakowskiej, dzieląc się swoim odczytywaniem duchowości Nazaretu. Był czas na pytania, na rozmowy mniej oficjalne. Brat został z nami na kolacji i dołączył do koncelebry Mszy świętej w Parafii, gdzie również - na spontaniczną prośbę księży - wygłosił homilię. Spotkanie na pewno nieprzypadkowe, gdy rozpoczynamy drugi etap odnowy, w roku, w którym św. Karol de Foucauld patronuje Zgromadzeniu. Pozostawi w nas głęboki ślad. A.N. zdjęcia znajdziesz tutaj |
|
|
niedziela, 04 grudzień 2011 |
|
BŁOGOSŁAWIONA FRANCISZKA, STROJE OPOCZYŃSKIE I OBWARZANKI czyli odpust w Roszkowej Woli 29 listopada 2011 Tradycyjnie pierwsza niedziela Adwentu w Roszkowej Woli, miejscu urodzenia Bł. Marii Franciszki Siedliskiej, jest dniem niezwykle barwnym, choć rozpoczynający się okres liturgiczny skłaniałby raczej do fioletów. Niewielka kaplica, pierwsza w świecie pod wezwaniem Błogosławionej Marii Fr. Siedliskiej, wypełniona jest po brzegi kolorowym tłumem parafian, gości z bliższej i dalszej okolicy, pokaźną liczbą nazaretanek i członków Stowarzyszenia Najświętszej Rodziny. Z tłumu wyraźnie wybijają się dziewczęta i panie w różnobarwnych strojach opoczyńskich, mieszkanki Roszkowej Woli i Domaniewic. Na sygnał orkiestry dętej ze Żdżar do ołtarza rusza procesja z ks. Bp Józefem Zawitkowskim jako przewodniczącym Sumie odpustowej. Jest wielu innych kapłanów: z Rawy Mazowieckiej, Nowego Miasta, Żdżar, a nawet Warszawy oraz, oczywiście, Ks. Proboszcz Parafii Rzeczyca, na terenie której jest położona kaplica Zgromadzenia. Jest poczet sztandarowy ze Szkoły Podstawowej w Żdżarach, której patronką jest Błogosławiona. Są przedstawiciele władz z burmistrzem Nowego Miasta p. Barbarą Gąsiorowską i wice-wójtem gminy Rzeczyca – p. Iwoną Łuszcz-Krawczyk na czele. Barwna i urozmaicona jest także liturgia. S. Adriana dwoi się i troi, by każdy w odpowiednim momencie podjął swoją rolę: powitanie, prezentację programu o Błogosławionej Patronce, czytania, śpiewy, procesję z darami. Ksiądz Biskup z właściwym sobie ciepłem i bezpośredniością zachęca do aktywnego udziału wszystkich. Każdy może poczuć się potrzebny w tej wspólnej celebracji. W swoim słowie przypomina o tradycjach adwentowych, mówi o wartości przekazywania wiary w rodzinie, przede wszystkim przez przykład rodziców. W darach mieszkańcy przekazują m.in. stułę z wizerunkiem Bł. Marii Franciszki Siedliskiej. Cenią i kochają tę swoją Błogosławioną Rodaczkę bardzo. Odpust byłby niepełny bez straganów i tradycyjnych obwarzanków. Nawet Ksiądz Biskup przypomina, żeby o tym nie zapomnieć. W rezultacie zdarza się, że popyt przewyższa podaż… Po odegraniu ostatnich radosnych utworów przez orkiestrę dętą pana Stasia i pamiątkowym zdjęciu z mieszkańcami w strojach ludowych, zaproszeni goście (kapłani, przedstawiciele władz, siostry, członkowie SNR) udają się do sąsiadek tj. do naszego klasztoru w Żdżarach na odpustowy obiad. Taki to jest barwny odpust w Roszkowej Woli, pełen lokalnego folkloru i nietuzinkowego uroku, ale też i prostej wiary, że ta, która tu się urodziła, nadal patrzy na to miejsce, już teraz z nieba, z sercem i życzliwością dla mieszkańców i gości. s. Amata J. Nowaszewska zdjęcia z tej Uroczystości znajdziesz tutaj |
|
|
środa, 30 listopad 2011 |
We wtorek, 29 listopada 2011 r. S. Prowincjalna Amata Nowaszewska przyjęła do postulatu 7 aspirantek, które od 4 września przebywały we wspólnocie żdżarskiej. Postulat w naszym Zgromadzeniu rozpoczęły: Kasia, Emilia, Agata, Ania, Karolina, Julita, i Weronika. Ceremonia przyjęcia odbyła się w Żdżarach. Nowo przyjęte postulantki dołączyły do s. Justyny, s. Magdy i s. Marty, które postulat przyjęły 8 grudnia 2010. zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tego wydarzenia |
|
|
wtorek, 29 listopad 2011 |
|
.jpg) 
13 listopada, w Domu Niepokalanego Serca Maryi w Ostrzeszowie, obchodziłyśmy święto nowicjatu. Radość, entuzjazm, wspólnota….i dzień pełen niespodzianek – tak by można w telegraficznym skrócie opisać to, co się działo. Siostry zabrały nas na wyprawę w góry. W refektarzu stanęła drabina, która symbolizowała wspinanie się, dążenie „ku górze”, a nasza „mała sala” zamieniła się w pasmo górskich szczytów i…zielonych pastwisk. Medytacja w kościele prowadziła nas przez inne góry, te bardziej duchowe, te może trudniejsze, jeszcze czasem niezbadane, niezdobyte… Wiele radości sprawiło nam przedstawienie pt.: „Przychodzi chora do doktora”, a wieczorna prezentacja o nowicjacie odkryła nasze zamiłowania do podróży wśród gór i pustyń. Bardzo się cieszyłyśmy z naszych gości: s. Prowincjalnej Nereuszy, s. Jany wraz z siostrami aspirantkami i s. postulantką z Grodna; s. Marcjanny z siostrami postulantkami i aspirantkami ze Żdżar oraz siostrami z Kalisza. W tym czasie przebywała też w naszej wspólnocie s. Daniela Tupaj z Zarządu Generalnego. Takiego międzyprowincjalnego święta nowicjatu dawno nie było  Warto też wspomnieć o niespodziankach, które przyjechały wraz z siostrami ze Żdżar: kabarecie, tańcu żydowskim oraz….o ich spontaniczności, która zaskoczyła wszystkich, zwłaszcza w czasie obiadu  W tym miejscu chciałabym podziękować Siostrom za modlitwę oraz wszelkie dowody pamięci. Będziemy się odwdzięczać tym, co najcenniejsze: modlitwą. w imieniu sióstr nowicjuszek s. M. Natanaela |
|
|
wtorek, 22 listopad 2011 |
POWSTANIE GRUPY MODLITEWNEJ W PARAFII ŚW. STEFANA W WARSZAWIE
Powstaje z mojej inicjatywy grupa modlitewna, którą założyliśmy razem z Duchem Świętym i przy pozwoleniu przełożonych. Uczymy się na tych spotkaniach Modlitwy Jezusowej. Moje spotkania z Modlitwą Jezusową wyrosły (o paradoksie!) z kryzysu modlitwy! Poszukiwałam formy, która by na powrót zjednoczyła mnie z Bogiem! Pan Bóg wyszedł mi naprzeciw i zaczął mnie szukać przez tę modlitwę. Pewnego razu jeden z moich lekarzy zalecił mi Modlitwę Jezusową. Następnie spowiednik napisał książkę o Modlitwie Jezusowej, a wybrany przeze mnie promotor przetłumaczył najpopularniejsze dzieło o Modlitwie Jezusowej pt. Filokalia. Poczułam się jak złowiona przez Boga rybka i pojechałam do Gdyni do Ojców Jezuitów na rekolekcje o Modlitwie Jezusowej. Chociaż początki były trudne, to wciągnęły mnie na tyle, żeby po powrocie modlić się Modlitwą Jezusową codziennie….W moim życiu marzenia się często spełniają. Zaczęłam marzyć o stworzeniu grupy modlitewnej. Odprawiłam nowennę w tej intencji do św. Józefa. Potem dostałyśmy do biblioteki książki po zmarłym Wojciechu Tomkielu, a wraz z nimi zniszczone czotki - czyli różaniec do modlitwy Jezusowej. Traktuję te czotki jak relikwie po zmarłym, bo wraz z nimi rozpoczęła się działalność grupy modlitewnej.Modlitwa Jezusowa polega na powtarzaniu imienia Jezus lub wersetu z Pisma Świętego: Panie Jezu zmiłuj się nade mną grzesznikiem. Dlaczego jest ona godna polecenia? Ponieważ wzywanie boskiego imienia związane jest z działaniem samego Boga. Jahwe - znaczy bowiem Bóg aktywnie obecny. W Starym Testamencie, kiedy Bóg przedstawia się Mojżeszowi mówi: „JESTEM KTÓRY JESTEM”, albo „powiedz Izraelitom JA JESTEM posłał mnie do was” (Wj. 3,14). W Nowym Testamencie natomiast, Jezus jako Trzecia Osoba Boska utożsamia się z tymi słowami: „JA JESTEM z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. Imię Jezus jest zatem formą obecności Boga. Wzywanie nieustanne imienia Jezusa jest współdziałaniem z Bogiem oraz jedną z wielu form zjednoczenia z Nim samym. Hezychia - tak została nazwana Modlitwa Jezusowa w pierwszych wiekach – oznacza wyciszenie, duchowy pokój, wewnętrzne skupienie, milczenie. „Wyciszenie wewnętrzne jest nie zakłóconym stanem umysłu, spokojem wolnej i radosnej duszy, spokojną nie naruszoną stałością serca w Bogu, kontemplacją światłości, poznaniem misteriów Bożych, świadomością mądrości przez cnotę czystego rozumu, przepaścią zamysłów Bożych, ekstazą umysłu, współżyciem z Bogiem, bezsenną czujnością, duchową modlitwą, niczym nie zakłóconym spoczynkiem pośród wielkiego cierpienia i w końcu- solidarnością i jednością z Bogiem”[1] .Apathea i amerimnia - te dwie tajemnicze nazwy wymyślone przez dwóch wielkich Ojców Kościoła: Św. Grzegorza z Nyssy i Św. Jana Klimaka, są nierozerwalne z pojęciem hezychazmu. „Apathea (gr)- czyli beznamiętny spokój serca, w którym człowiek osiągnął stan absolutnej obojętności, wobec zmiennych kolei życia i jest zarówno ponad radością jak i ponad cierpieniem, trwogą czy nadzieją”[2]. Amerimnia (gr)- czyli stan bycia beztroski, jest jednym z najważniejszych warunków urzeczywistnienia hezychii. Jan Klimak napisze, że „zasadniczym dziełem hezychii jest doskonała amerimnia wobec wszystkich rzeczy rozsądnych czy nie rozsądnych(…) - kto więc otworzy drzwi rozsądnym będzie miał nieustannie kłopot z innymi” (PG 88, 1109)[3].Modlitwa Jezusowa jest też związana z łaską uświęcającą, ponieważ powtarzając imię JEZUS, stajemy się naczyniem uwagi na to czego pragnie dla nas sam Bóg. Warto tu podkreślić, że w grę wchodzi rozeznawanie duchowe, a więc współdziałanie z Bogiem. O ile na medytacji używamy dyskursywności o tyle na modlitwie Jezusowej używamy intuicji, która ma całkowity ogląd rzeczywistości. Właśnie w tym miejscu ukazuje się owo substancjalne działanie Boga wynikające z tego, iż „według Biblii Imię Boga jest jednym z Jego atrybutów, miejscem teofanicznym, miejscem Jego obecności”[4]. „Nie trzeba być wielkim mistrzem duchowym, aby wiedzieć, że droga do Boga otwiera się przez UWAŻNOŚĆ, a nie przez myślenie dyskursywne (...) Ale to właśnie uważność ostatecznie prowadzi do Boga. Kontemplacja jest oglądaniem. Łacińskie słowo contemplari znaczy oglądać”[5].Cieszę się powstaniem grupy modlitewnej w naszej parafii, ponieważ jest nastawiona na formację chrześcijańską. Rozpoczynam spotkania od „agapy” – czyli dyskusji na temat modlitwy. Zauważyłam, że jeśli rozmawiam z siostrami o Bogu łatwiej mi z nimi pracować, a jeśli nie rozmawiam, relacje się sypią. s. Stefania Janiak http://modlitwajezusowa.blog.onet.pl/
|
|
| | << « start < « wstecz 1 2 3 4 dalej » > koniec » >>
| | Pozycje :: 1 - 13 z 46 |
|