| Strona główna |
| Życie szkoły |
| Kontakt |
| Rekrutacja 2012 |
| Gimnazjum |
| Liceum |
| Matura międzynarodowa |
| Wolontariat |
| Comenius |
| Fundacja |
| Pliki do pobrania |
| Biblioteka |
| O nas w mediach |
| SOS Marta |
| Przywiało nas nad morze... |
|
"Żaden wiatr nie sprzyja temu, kto nie ma wyznaczonego portu." (Michel de Montaigne) Dyskusje dotyczące naszego wyjazdu rozpoczęły się już kilka miesięcy temu, ale wszystkie byłyśmy zgodne co do jednego – kierunek: morze! Jak się później okazało, pogoda pokrzyżowała nam na wpół wakacyjne plany. Już we wtorek rano z niepokojem zerkałyśmy w niebo i opierałyśmy się podmuchom wiatru, który towarzyszył nam przez całą wyprawę. Nie poddałyśmy się jednak: pełne optymizmu wyruszyłyśmy autokarem do Torunia. Tam spotkałyśmy się z przewodnikiem, który oprowadził nas po Starym Mieście. Próbowałyśmy między innymi pomóc naszym marzeniom spełnić się, dotykając najstarszych zachowanych murów miasta i sprawdzałyśmy, czy Krzywa Wieża rzeczywiście zasługuje na swoją nazwę. Po obowiązkowym zakupie pierników autokar powiózł nas do Malborka. Wybrałyśmy się tam na spektakl „Światło i cień”, dzięki któremu lepiej poznałyśmy dzieje krzyżackiej twierdzy. Późnym wieczorem i wcześnie rano następnego dnia niektóre z nas mogły popisać się kulinarnymi zdolnościami, samodzielnie szykując kolację i śniadanie (pozdrawiamy siostrę Irminę i dziękujemy za pyszne, świeże bułki o poranku :). Bogatsze o wiadomości z zeszłego wieczoru ruszyłyśmy w środę na podbój malborskiego zamku, po którego zakamarkach niestrudzenie oprowadzała nas pani przewodnik. Następnie odwiedziłyśmy Frombork – kolejne miasto bliskie Mikołajowi Kopernikowi. Po odwiedzeniu katedry niektóre z nas wspięły się na wieżę, gdzie fantastyczny widok Zalewu Wiślanego zapierał dech w piersiach. Wchodząc i schodząc mogłyśmy przyjrzeć się także wahadle Foucaulta. Jedyny słoneczny dzień wycieczki pożegnałyśmy na plaży w Jastrzębiej Górze, gdzie udało nam się zdążyć obejrzeć gasnącą łunę zachodzącego Słońca. Niektóre dziewczyny (podziwiamy odwagę :) spełniły chociaż częściowo swoje przedwakacyjne plany i zamoczyły nogi w naszym polskim, "troszeczkę" zimnym morzu. Kilka osób, które w czwartek wybrały się na wschód Słońca, przeżyło ostre rozczarowanie, gdyż dzień był pochmurny i zimny. Już wtedy wiedziałyśmy, że nie będzie lekko, jednak zjadłszy pyszne śniadanie, ruszyłyśmy do Trójmiasta. Pan przewodnik zabrał nas na koncert organowy w katedrze oliwskiej, do Portu Północnego, na Półwysep Westerplatte i gdańską Starówkę. Niestety, z powodu bardzo niekorzystnej pogody, musiałyśmy zrezygnować ze spaceru po sopockim molo. Ciepła herbata i zbawcze pudełko z medykamentami (kolejne podziękowania dla pani profesor Starnawskiej i pani profesor Polak:) pomogły nam następnego dnia stanąć na nogi. Wracając w piątek do Warszawy, zatrzymałyśmy się w Szymbarku, gdzie dokonałyśmy zarówno pełnej śmiechu wizyty w Domu Do Góry Nogami (nawet pani profesor Polak poddała się prawom grawitacji i nie mogła oderwać nóg od sufitu:), jak i wzruszającego zwiedzania oryginalnego domu Sybiraków, pociągu, jakim nasi rodacy byli wywożeni na Daleki Wschód oraz repliki schronu ziemnego Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski”. Po tych i wszystkich innych obiektach oprowadzał nas przewodnik – pan Marian, który popisał się mistrzowskim wykonaniem alfabetu kaszubskiego. Każdą minutę wycieczki wykorzystałyśmy co do joty. Nawet w drodze do domu (dziękujemy bardzo panu kierowcy za bezpieczną jazdę i szczęśliwy powrót) zawzięcie walczyłyśmy o nagrody w quizie o naszej wycieczce. W ciągu czterech dni zwiedziłyśmy pół Polski i z całą pewnością możemy powiedzieć, że jedyną rzeczą, która nie dopisała była pogoda. Jesteśmy jednak skłonne wybaczyć to Matce Naturze, ponieważ fantastyczna atmosfera, odwiedzone miejsca i przemili ludzie, których spotkałyśmy, sprawiły, że już nie możemy doczekać się kolejnego wyjazdu. Zofia Ocioszyńska i Maria Jędrzejewska I LO |






