| Strona główna |
| Życie szkoły |
| Kontakt |
| Gimnazjum |
| Liceum |
| Matura międzynarodowa |
| Wolontariat |
| Fundacja |
| Pliki do pobrania |
| Biblioteka |
| O nas w mediach |
| Pani Ilona Korompay... |
|
Od dwóch lat wolontariuszki – głównie Patrycja Woźnica z kl. III LO i Marysia Dobrzyńska z pre-IB - odwiedzają naszą wychowankę, p. Ilonę Korompay, która przebywa w Domu Opieki św. Franciszka na Mokotowie. Pani Ilona bardzo cieszy się z tych spotkań i oczywiście dużo wspomina – za każdym razem coś nowego sobie przypomni z pięknego nazaretańskiego czasu. Z rozrzewnieniem wspomina także odwiedzenie po latach naszej szkoły we wrześniu 2009 r., podczas uroczystości nadania dębom katyńskim imion oficerów poległych na Wschodzie, w tym jej ojca, mjr Emanuela Korompay. Pani Ilona urodziła się 4.04.1918 r. w Przemyślu. W 1930 r. cała rodzina przeniosła się do Warszawy i tutaj mała Ilona zaczęła uczęszczać do Szkoły Sióstr Nazaretanek, którą ukończyła w 1938. Do szkoły tej chodziły także młodsze siostry: Marta, która zginęła jako sanitariuszka podczas bombardowania stolicy we wrześniu 1939 r. w Hotelu Europejskim oraz Elżbieta, ps. "Grażyna", zakatowana w 1943 r. na Al. Szucha za pracę konspiracyjną w AK. Ojciec - Emanuel, Węgier z pochodzenia, wykładowca swego ojczystego języka na Uniwersytecie Warszawskim, zginął w Starobielsku w kwietniu 1940 r. a mama Mieczysława została wywieziona do obozu w Oświęcimiu, gdzie w styczniu 1944 r. zmarła na tyfus. Pod koniec 1943 r. Ilona została sama. Ponieważ także działała w AK, po aresztowaniu mamy, bała się wracać na ul. Hołówki 3, gdzie przed wojną mieszkała cała jej rodzina. Siostra Ezechiela, ówczesna dyrektorka szkoły, zaproponowała jej zamieszkanie u nas, ale Ilona nie chciała narażać sióstr na rewizje i aresztowania, gdyż także i ona była poszukiwana przez gestapo. Podczas Powstania Warszawskiego sama będąc kontuzjowaną, pomagała rannym i potrzebującym. We wrześniu trafiła z transportem najpierw do szpitala na Woli, gdzie spotkała się ze znajomą p. doktor Semadeniową, wykładowczynią na wydziale stomatologii, na który przed wojną przez rok uczęszczała p. Ilona. Następnie wywieziono ją do Pruszkowa, a stamtąd wyjeżdżała na różne prace obozowe – aż do stycznia 1945 r. Po wojnie – bez rodziców, sióstr i domu – Pani Ilona wyjechała do Częstochowy na studia w Instytucie Teologicznym. Przez wiele lat pracowała jako katechetka m.in. we Wrocławiu i Gietrzwałdzie. Z powodu choroby musiała zmienić zawód. Od 1959 r. zamieszkała w Szczecinie, gdzie podjęła pracę w Bibliotece Politechniki Szczecińskiej. Tutaj także wypełniła zobowiązanie swego ojca z 1938 r., który, w podziękowaniu za łaskę zdrowia, przyrzekł wybudować kapliczkę ku czci Matki Bożej. Ponieważ jako jedyna z rodziny przeżyła wojnę, to zobowiązanie przyjęła na siebie. W parafii, w której mieszkała, planowano budowę Sanktuarium Maryjnego. Ponieważ p. Ilona znana była z pracy katechetycznej i charytatywnej, zwrócono się do niej z prośbą o pomoc organizacyjną przy tym dziele. Jeździła więc po całej Polsce z prośbą o modlitwę i ofiary na ten cel. Znajomi zakupili we Francji figurę Matki Bożej Fatimskiej a po drodze w Rzymie na audiencji Ojciec święty Jan Paweł II poświęcił ją. W Warszawie p. Ilona otrzymała część prochów oficerów pomordowanych w Katyniu, które przekazała do kaplicy Matki Bożej Fatimskiej w Szczecinie. Cieszyła się, że Ojciec "powrócił" do Ojczyzny i spoczął w miejscu uprzywilejowanym. Ponieważ, będąc w stolicy, zachorowała bardzo poważnie, pozostała tutaj już na stałe. Dzięki temu mogła uczestniczyć w 1991 r. w odsłonięciu tablicy upamiętniającej miejsce zamieszkania jej ojca w domu przy ul. Hołówki (Korompayowie mieszkali w tej samej klatce schodowej, co Krzysztof Kamil Baczyński) a w 2009 r. w uroczystościach nadania jednemu z dębów katyńskich, posadzonych na dziedzińcu naszej szkoły, imienia E. Korompay. Cieszymy się, że p. Ilona z wielką radością przyjmuje każde nasze odwiedziny oraz bardzo interesuje się wydarzeniami szkoły. Jednocześnie jest dla nas świadkiem zaufania Bożej Opatrzności, osobą pełną ciepła, skromności i humoru – pomimo swych 92 lat! |







