| Strona główna |
| Życie szkoły |
| Kontakt |
| Rekrutacja 2012 |
| Gimnazjum |
| Liceum |
| Matura międzynarodowa |
| Wolontariat |
| Comenius |
| Fundacja |
| Pliki do pobrania |
| Biblioteka |
| O nas w mediach |
| SOS Marta |
| Klimczok 2012 |
|
Wszystko co dobre szybko się kończy, dlatego jak mówi powszechnie znane przysłowie, tak długo wyczekiwany tydzień na Klimczoku minął nam błyskawicznie. Zaczęliśmy naszą wyprawę czternastego stycznia zbiórką o 7.00 rano przed budynkiem szkoły. Szybko zapakowaliśmy się do autokaru, zabierając ze sobą narty, deski, sanki, gitary, mnóstwo wszelkich bagaży, ale przede wszystkim dobre humory. Wszyscy byli jeszcze lekko zaspani i żeby to zmienić, towarzyszący nam Ksiądz Antoni zaintonował pieśni "Oto jest dzień". I tak z piosenką na ustach opuściliśmy naszą ukochaną stolicę, aby wrócić do niej w następną sobotę. Naszym celem było schronisko na Klimczoku.
Gdy w Bielsku wysiadaliśmy z wygodnego i ciepłego autokaru, niektórzy
myśleli, że to już koniec podróży. Jednak był to dopiero początek!
Najpierw kolejką gondolową na Szyndzielnię, a później czerwonym szlakiem
na własnych nogach, ruszyliśmy w dalszą drogę. Gęsto sypał śnieg, w
oczy wiał wiatr, mgła otaczała nas zewsząd, ale byliśmy wytrwali i po
długiej wędrówce, około 16.00, dotarliśmy do schroniska. Czekał już na
nas gorący obiad i ciepłe pokoje. Zmarzluchy twierdzą, że pokoje nie
były przesadnie ciepłe, ale wierzcie mi, to plotki! Od ranka aż do popołudnia mogliśmy rozkoszować się jazdą na nartach, a po obiedzie gorącą czekoladą z bitą śmietaną<3. Wieczorami bawiliśmy się na dyskotekach, w czasie ”pogodnych wieczorów” - przy gitarze oraz podczas rozmaitych zabaw. Królowała “mafia” i ping-pong. Myślę, że warto wspomnieć naprawdę przerażający wieczór upiorów. Odbył się też magiczny konkurs o PRL-u. Dla młodszych był on odkrywaniem nieznanego, dla starszych powrotem do własnej młodości, ale z lekkim przymrużeniem oka.
Bez względu na porę dnia Ksiądz Antoni wprawiał nas w doskonały humor.
Każdy kto był w tym roku z nami przypomina sobie pewnie słowa-klucze:
"Kirios i Góry Libanu". Nikt już nie zapomni co oznacza słowo
"KLIMCZOK". Na zakończenie jeszcze raz, wielkie brawa dla Pana Rolanda, bez którego nie mogłabym wspominać tych wszystkich wspaniałych wydarzeń, bo po prostu by ich nie było!!! Chcę też podziękować Panu Bartoszowi Kościuchowi i Pani Ani za zorganizowanie tylu wciągających gier, a Pani Joli Morzyckiej - za czujne zerkanie na nas na stoku. Dziękuję też wszystkim pozostałym uczestnikom zimowiska na Klimczoku za to, że po prostu byliśmy razem w czasie zabawy, posiłków, nauki jazdy na nartach, Mszy Świętej. Wspaniale, że mogliśmy wspólnie spędzać ten czas. Ola Ślubowska 2b oraz KG |







