Polecam stronę internetową: www.sdm.org.pl 

                                           

ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO

BENEDYKTA XVI

Z OKAZJI XXV ŚWIATOWEGO DNIA MŁODZIEŻY

(28 MARCA 2010)

 

 

„Nauczycielu dobry, co mam czynić,

aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10,17)

 

Drodzy Przyjaciele,

 

w tym roku przypada 25. rocznica ustanowienia Światowych Dni Młodzieży, których Czcigodny Jan Paweł II pragnął jako corocznych spotkań młodych chrześcijan całego świata. Była to prorocza inicjatywa, która przyniosła obfite owoce, pozwalając nowym pokoleniom chrześcijan spotykać się, słuchać Słowa Bożego, odkrywać piękno Kościoła i przeżywać mocne doświadczenia wiary, które doprowadziły wielu do decyzji całkowitego oddania się Chrystusowi.

 

Obecny XXV Dzień jest etapem drogi w kierunku najbliższego Światowego Spotkania młodych, które będzie miało miejsce w sierpniu 2011 r. w Madrycie, gdzie mam nadzieję licznie będziecie przeżywać to wydarzenie łaski.

 

Aby przygotować się do tej celebracji, chciałbym zaproponować wam kilka refleksji na tegoroczny temat: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10,17), zaczerpnięty z epizodu ewangelicznego spotkania Jezusa z bogatym młodzieńcem; temat już rozważany, w 1985 r., przez Papieża Jana Pawła II w pięknym Liście, skierowanym po raz pierwszy do młodych.

 

1. Jezus spotyka młodzieńca

 

Gdy [Jezus] wybierał się w drogę,  - opowiada Ewangelia św. Marka - przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości” (Mk 10, 17-22).

 

To opowiadanie w sugestywny sposób wyraża wielkie zainteresowanie Jezusa wobec młodych, wobec was, wobec waszych oczekiwań, waszych nadziei, i pokazuje jak wielkie jest Jego pragnienie, by spotkać was osobiście i rozpocząć dialog z każdym z was. Chrystus bowiem, przerywa swoją drogę, aby odpowiedzieć na pytanie swojego rozmówcy, objawiając pełną dyspozycyjność wobec tego młodzieńca, który poruszony silnym pragnieniem dialogu z «Nauczycielem dobrym», pragnie nauczyć się od Niego jak przejść drogę życia. Tym ewangelicznym fragmentem, mój Poprzednik pragnął nakłonić każdego z was do „prowadzenia własnej rozmowy z Chrystusem - rozmowy, która dla młodego człowieka posiada znacznie kluczowe i zasadnicze” (List do młodych, 2).

 

 2. Jezus spojrzał na niego z miłością

 

W ewangelicznym opowiadaniu św. Marek podkreśla jak „Jezus spojrzał na niego z miłością” (por. Mk 10,21). W spojrzeniu Pana znajduje się serce tego szczególnego spotkania i całego chrześcijańskiego doświadczenia. Istotnie bowiem chrześcijaństwo nie jest w pierwszej mierze moralnością, lecz doświadczeniem Jezusa Chrystusa, który miłuje nas osobiście, młodych i starszych, ubogich i bogatych; miłuje nas nawet jeśli odwracamy się do Niego plecami.

 

Komentując tę scenę, Papież Jan Paweł II dodawał, zwracając się do was młodych: „Życzę, abyście doznali takiego spojrzenia! Życzę, abyście doświadczyli tej prawdy, że On, Chrystus, patrzy na was z miłością!” (List do młodych, 7). Z miłością, objawioną na Krzyżu w sposób tak pełny i całkowity, że kazała ona św. Pawłowi ze zdumieniem napisać: „Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20). „Świadomość tego, że Ojciec umiłował nas odwiecznie w swoim Synu - tego, że Chrystus miłuje każdego i zawsze - pisał jeszcze Papież Jan Paweł II - staje się mocnym punktem oparcia dla całej naszej ludzkiej egzystencji” (List do młodych, 7), i pozwala nam pokonać wszystkie próby: odkrycie naszych grzechów, cierpienie, zniechęcenie.

 

W tej miłości znajduje się źródło całego życia chrześcijańskiego i zasadnicza racja ewangelizacji: jeśli naprawdę spotkaliśmy Jezusa, nie możemy nie świadczyć o Nim wobec tych, którzy jeszcze nie doświadczyli Jego spojrzenia!

 

3. Odkrycie projektu życia

 

W ewangelicznym młodzieńcu możemy dostrzec stan bardzo podobny do tego, w którym znajduje się każdy z was. Również wy jesteście bogaci w różnorakie przymioty, zapał, marzenia, nadzieje: zasoby, których posiadacie w obfitości! Już sam wasz wiek stanowi wielkie bogactwo nie tylko dla was, ale także dla innych, dla Kościoła i dla świata.

 

Bogaty młodzieniec pyta Jezusa: „Co mam czynić?”. Okres życia, w którym jesteście zanurzeni jest czasem odkrywania: darów, którymi Bóg was obsypał, oraz waszych odpowiedzialności. I także, okresem wyborów fundamentalnych, aby skonstruować wasz projekt życia. Jest to więc chwila, by dopytać się o autentyczny sens życia i postawić sobie pytanie: „Czy jestem zadowolony z mojego życia? Czy jest coś czego brakuje?”.

 

Jak ewangeliczny młodzieniec, może również i wy, przeżywacie sytuacje niepewności, niepokoju czy cierpienia, które skłaniają was do dążenia do życia nieprzeciętnego i do pytania siebie: na czym polega udane życie? Co mam czynić? Jaki mógłby być mój projekt życia? „Co mam czynić, aby moje życie posiadało pełną wartość i pełny sens?” (Tamże, 3).

 

Nie lękajcie się zmierzyć z tymi pytaniami! Dalekie od przytłoczenia was, wyrażają one wielkie dążenia, które są obecne w waszym sercu. Dlatego, powinny być wysłuchane. Oczekują one odpowiedzi nie powierzchownych, lecz zdolnych zadowolić wasze autentyczne oczekiwania życia i szczęścia.

 

Aby odkryć projekt życia, który może uczynić was w pełni szczęśliwymi, stańcie w postawie słuchania Boga, który ma swój plan miłości dla każdego z was. Z ufnością, pytajcie Go: ”Panie, jaki jest Twój plan Stwórcy i Ojca wobec mojego życia? Jaka jest Twoja wola? Pragnę ją wypełnić”. Bądźcie pewni, że wam odpowie. Nie bójcie się Jego odpowiedzi! „Bóg jest większy od waszego serca i zna wszystko” (1J 3,20)!

 

4. Przyjdź i chodź za Mną!

 

Jezus zachęca bogatego młodzieńca, by wyszedł poza zaspokojenie swoich aspiracji i swoich osobistych projektów, i mówi mu: „Przyjdź i chodź za Mną!”. Chrześcijańskie powołanie wypływa z propozycji miłości Pana i może się zrealizować tylko poprzez odpowiedź miłości: „Jezus zachęca swoich uczniów, by uczynili całkowity dar ze swojego życia, bez względu na ludzkie koszty i korzyści, ale z bezgraniczną ufnością w Boga. Święci przyjmują to wymagające wezwanie i z pokorną uległością idą za Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. Ich doskonałość wedle logiki wiary, po ludzku niekiedy niezrozumiałej, polega na tym, że przestają stawiać siebie na centralnym miejscu, ale decydują się iść pod prąd, żyjąc zgodnie z Ewangelią” (Benedykt XVI, Homilia wygłoszona podczas Mszy św. kanonizacyjnej: L’Osservatore Romano, wyd. pol., nr 1 (2010), s. 16).

 

Na przykładzie wielu uczniów Chrystusa, również wy, drodzy przyjaciele, przyjmijcie z radością zaproszenie do naśladowania Chrystusa, aby żyć intensywnie i owocnie na tym świecie. Poprzez Chrzest, istotnie, wzywa On każdego do naśladowania Go w konkretnych dziełach, do miłowania Go ponad wszelkie rzeczy i do służenia Mu w braciach. Bogaty młodzieniec, niestety, nie przyjął zaproszenia Jezusa i odszedł zasmucony. Nie znalazł odwagi, by zdystansować się od dóbr materialnych i znaleźć większe dobro zaproponowane przez Jezusa.

 

Smutek bogatego młodzieńca z Ewangelii jest tym samym, który rodzi się w sercu każdego, kiedy nie ma się odwagi pójścia za Jezusem i dokonania właściwego wyboru. Ale nigdy nie jest za późno, aby Mu odpowiedzieć!

 

Jezus nie męczy się nigdy, aby kierować swe spojrzenie miłości i wzywać do bycia Jego uczniami, lecz niektórym proponuje On wybór bardziej radykalny. W tym Roku Kapłańskim, chciałbym zachęcić młodzieńców i chłopców, by byli uważni, czy Pan nie zaprasza ich do większego daru, na drodze Kapłaństwa służebnego, i by stali się otwarci na przyjęcie ze wspaniałomyślnością i entuzjazmem tej oznaki szczególnego upodobania, podejmując z kapłanem, kierownikiem duchowym, konieczną drogę rozeznania. Nie lękajcie się, z kolei, drodzy chłopcy i drogie dziewczęta, jeśli Pan wzywa was do życia zakonnego, monastycznego, misyjnego czy do szczególnej konsekracji: On potrafi obdarować głęboką radością tego, kto odpowiada z odwagą!

 

Zachęcam, ponadto, wszystkich, którzy odczuwają powołanie do małżeństwa, aby przyjęli je z wiarą, angażując się w położenie solidnych podstaw, by żyć miłością wielką, wierną i otwartą na dar życia, który jest bogactwem i łaską dla społeczeństwa i dla Kościoła.

 

5. Ukierunkowani w stronę życia wiecznego

 

„Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. To pytanie ewangelicznego młodzieńca wydaje się dalekie od trosk wielu współczesnych młodych, gdyż - jak zauważył mój Poprzednik -  czyż „nie jesteśmy tym pokoleniem, któremu świat i postęp doczesny całkowicie wypełnia horyzont bytowania?” (List do młodych, 5). Mimo to pytanie o „życie wieczne” pojawia się w szczególnie bolesnych chwilach życia, kiedy doświadczamy utraty bliskiej osoby czy kiedy przeżywamy doświadczenie niepowodzenia.

 

Ale czym jest „życie wieczne”, do którego nawiązuje bogaty młodzieniec? Ukazuje nam to Jezus kiedy, zwrócony do swoich uczniów, potwierdza: „Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać” (J 16,22). Są to słowa, które wskazują na propozycję ogarniętą szczęściem bez końca i radością bycia napełnionymi Bożą miłością na zawsze.

 

Stawianie pytań o ostateczną przyszłość, która czeka każdego z nas, nadaje pełny sens życiu, gdyż ukierunkowuje projekt życia nie w stronę horyzontów ograniczonych i przelotnych, ale szerokich i głębokich, prowadzących do umiłowania świata, tak bardzo umiłowanego przez samego Boga, do poświęcenia się jego rozwojowi, choć zawsze w wolności i radości, które rodzą się z wiary i nadziei. Są to horyzonty, które pomagają nie absolutyzować rzeczywistości ziemskich, wiedząc, że Bóg przygotowuje nam większą perspektywę, i by powtarzać za św. Augustynem: „Pożądamy razem ojczyzny niebieskiej, tęsknimy za ojczyzną niebieską, czujemy się pielgrzymami na tym świecie” (Komentarz do Ewangelii św. Jana, Homilia 35,9). Mając wzrok utkwiony w życie wieczne, Błogosławiony Pier Giorgio Frassati, który umarł w 1925 r. w wieku 24 lat, mówił: „Pragnę żyć a nie pędzić nędzny żywot!” i na zdjęciu ukazującym góry, wysłanym do przyjaciela, napisał: „W stronę szczytu”, czyniąc aluzję do doskonałości chrześcijańskiej, ale również do życia wiecznego.

 

Drodzy młodzi, zachęcam was, abyście w waszym projekcie życia nie zapomnieli o tej perspektywie: jesteśmy wezwani do wieczności. Bóg stworzył nas, abyśmy byli z Nim, na zawsze. Ona pomoże wam nadać pełny sens waszym wyborom i wysoką jakość waszemu życiu.

 

6. Przykazania, droga prawdziwej miłości

 

Jezus przypomina bogatemu młodzieńcowi dziesięcioro przykazań jako warunki konieczne, by „osiągnąć życie wieczne”. Są one punktami odniesienia istotnymi do życia w miłości, do odróżniania jasno dobra od zła oraz budowania solidnego i trwałego projektu życia. Również i was Jezus pyta, czy znacie przykazania, czy troszczycie się, by formować wasze sumienie według prawa Bożego i czy stosujecie je w życiu.

 

Z pewnością, mamy do czynienia z pytaniami idącymi pod prąd współczesnej mentalności, która proponuje wolność odartą z wartości, z reguł, z norm obiektywnych, oraz zachęca do porzucenia wszelkich ograniczeń wobec pożądań chwili. Jednakże ten rodzaj propozycji zamiast prowadzić do prawdziwej wolności, wiedzie człowieka do tego, że staje się on niewolnikiem siebie samego, swoich nieprzemyślanych pragnień, idoli takich, jak władza, pieniądz, nieokiełznana przyjemność i uroki świata, czyniąc go niezdolnym do kroczenia za swoim wrodzonym powołaniem do miłości.

 

Bóg daje nam przykazania ponieważ chce wychować nas do wolności prawdziwej, ponieważ chce budować z nami Królestwo miłości, sprawiedliwości i pokoju. Słuchać się ich i wprowadzać je w życie nie oznacza wyobcowania, lecz odnalezienie dróg rzeczywistej wolności i miłości, gdyż przykazania nie ograniczają szczęścia, lecz wskazują jak je odnaleźć. Jezus na początku dialogu z bogatym młodzieńcem przypomina, że prawo dane przez Boga jest dobre, ponieważ „Bóg jest dobry”.

 

7. Potrzebujemy was

 

Kto dzisiaj żyje w wieku młodzieńczym musi stawiać czoła wielu problemom wynikającym z bezrobocia, z braku pewnych i idealnych wzorców oraz konkretnych widoków na przyszłość. Czasem można mieć wrażenie, że jest się bezsilnym wobec kryzysu i biegu wydarzeń. Pomimo trudności, nie zniechęcajcie się i nie pozbywajcie się waszych marzeń! Kultywujcie natomiast w sercu wielkie pragnienia braterstwa, sprawiedliwości i pokoju. Przyszłość jest w rękach tych, którzy potrafią szukać i znajdować silne motywy życia i nadziei. Jeżeli tylko chcecie, przyszłość jest w waszych rękach, ponieważ dary i bogactwa, które Pan ukrył w sercu każdego z was, uformowane przez spotkanie z Chrystusem, mogą przynieść światu prawdziwą nadzieję! To wiara w Jego miłość, czyniąc was mocnymi i wspaniałomyślnymi, da wam odwagę, by ze spokojem stawić czoła drodze życia i podjąć zadania rodzinne i zawodowe. Zaangażujcie się w budowę waszej przyszłości poprzez poważną drogę osobistej formacji i studiów, aby w sposób kompetentny i szlachetny służyć dobru wspólnemu.

 

W mojej ostatniej Encyklice o integralnym rozwoju ludzkim, Caritas in veritate, wyszczególniłem niektóre wielkie aktualne wyzwania, które są pilne i istotne dla życia tego świata: korzystanie z bogactw ziemi i szacunek dla ekologii, sprawiedliwy podział dóbr i kontrola mechanizmów finansowych, solidarność z krajami ubogimi w ramach rodziny ludzkiej, walka z głodem na świecie, promocja godności ludzkiej pracy, służba na rzecz kultury życia, budowanie pokoju między narodami, dialog międzyreligijny, właściwe korzystanie ze środków społecznego przekazu.

 

Są to wyzwania, na które musicie odpowiedzieć, aby zbudować świat bardziej sprawiedliwy i braterski. Są to wyzwania, które wymagają projektu życia wymagającego i pełnego pasji, w który należy zaangażować całe wasze bogactwo zgodnie z planem, jaki Bóg ma wobec każdego z was. Nie chodzi o dokonywanie dzieł heroicznych czy nadzwyczajnych, ale o działanie z wykorzystaniem własnych talentów i własnych możliwości, angażując się w stały postęp w wierze i w miłości.

 

W tym Roku Kapłańskim zachęcam was do poznania życia świętych, szczególnie świętych kapłanów. Zobaczycie, że Bóg prowadził ich i że odnajdywali swoją drogę dzień po dniu, właśnie w wierze, nadziei i miłości. Chrystus wzywa każdego z was do związania się z Nim i podjęcia własnych odpowiedzialności w budowaniu cywilizacji miłości. Jeżeli będziecie słuchać Jego słowa, również wasza droga zostanie oświetlona i poprowadzi was do wysokich celów, które dadzą radość i pełny sens życiu.

 

Niech Maryja Dziewica, Matka Kościoła, towarzyszy wam swoją opieką. Zapewniam was o mojej pamięci w modlitwie i z serca wam błogosławię.

 

Watykan, 22 lutego 2010

 

BENEDYKT XVI

 

 

 

************

Tłumaczenie: ks. Grzegorz Suchodolski

Krajowe Biuro Organizacyjne Światowych Dni Młodzieży

 

 

Ojciec Święty Benedykt XVI we Francji,
12-15 września 2008 r.

Benedykt XVI Przemówienie do młodzieży zgromadzonej na czuwaniu modlitewnym

przed paryską katedrą Notre-Dame [12.09.2008]

Droga młodzieży!

Po modlitewnym skupieniu, które dominowało podczas Nieszporów w katedrze Notre-Dame, wy pozdrawiacie mnie teraz entuzjastycznie, nadając temu spotkaniu radosny i bardzo miły nastrój. Przypomina mi ono niezapomniane lipcowe spotkanie w Sydney z okazji Światowego Dnia Młodzieży, w którym niektórzy z was uczestniczyli. Dziś wieczór chciałbym wam powiedzieć o dwóch rzeczach, ściśle ze sobą powiązanych, stanowiących prawdziwy skarb, któremu możecie oddać swe serce (por. Mt 6, 21).

Pierwsza wiąże się z tematem wybranym na spotkanie w Sydney. Jest on zarazem tematem waszego modlitewnego czuwania, które rozpocznie się za chwilę. Mam na myśli fragment zaczerpnięty z Dziejów Apostolskich, księgi, którą bardzo trafnie niektórzy nazywają Ewangelią Ducha Świętego: „Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8). Sydney pomogło wielu młodym odkryć na nowo, jak ważny jest Duch Święty w życiu chrześcijanina. Duch wprowadza nas w bliską relację z Bogiem, w którym jest źródło wszelkiego prawdziwego bogactwa ludzkiego. Wszyscy staracie się kochać i pragniecie być kochani! Powinniście zwrócić się do Boga, by nauczył was kochać i dał siłę, by kochać. Duch, który jest Miłością, może otworzyć wasze serca na dar autentycznej miłości. Wy wszyscy szukacie prawdy i pragniecie nią żyć! Tą prawdą jest Chrystus. On jest jedyną Drogą, jedyną Prawdą i prawdziwym Życiem. Iść za Chrystusem to znaczy naprawdę "wypłynąć na głębię", jak wielokrotnie mówią Psalmy. Droga Prawdy jest jedna a jednocześnie wieloraka, w zależności od różnych charyzmatów, tak jak Prawda jest jedna a jednocześnie nieskończenie bogata. Powierzcie się Duchowi Świętemu, by odkrywać Chrystusa. Duch jest niezbędnym przewodnikiem w modlitwie, duszą naszej nadziei i źródłem prawdziwej radości.

Abyście mogli zgłębić te prawdy wiary, zachęcam was do refleksji nad tym, jak wielkim sakramentem jest bierzmowanie, które otrzymaliście i które wprowadza was w życie wiary dojrzałej. Trzeba koniecznie coraz lepiej rozumieć ten sakrament, aby zweryfikować jakość i głębię waszej wiary i aby ją umocnić. Duch Święty zbliża was do tajemnicy Boga i pozwala pojąć, kim jest Bóg. On was zachęca, abyście w bliźnim widzieli brata, którego Bóg wam dał, byście żyli z nim w jedności, po ludzku i w wymiarze duchowym, a zatem, byście żyli w Kościele. Objawia wam, kim jest Chrystus, który za nas umarł i zmartwychwstał, byście dawali świadectwo. W waszym wieku jest się wielkodusznym. Jest rzeczą bardzo ważną, abyście mówili o Chrystusie w otaczającym was środowisku, w waszych rodzinach, waszym przyjaciołom, w miejscach nauki, pracy i rozrywki. Nie lękajcie się! Miejcie „odwagę żyć Ewangelią i śmiało ją głosić” (Orędzie do młodzieży świata, 20 lipca 2007 r.).

Dlatego zachęcam was, abyście znajdowali słowa potrzebne do głoszenia Boga w waszym otoczeniu, opierając swe świadectwo na mocy Ducha, wypraszanej w modlitwie. Nieście Dobrą Nowinę rówieśnikom, a także innym ludziom. Przeżywają oni burze uczuciowe, nękają ich troski i niepewności związane z pracą i studiami. Zmagają się z cierpieniami i doświadczają niepowtarzalnych radości. Dawajcie świadectwo o Bogu, bowiem wy, młodzi, w pełni należycie do wspólnoty katolickiej na mocy chrztu i ze względu na wspólnie wyznawaną wiarę (por. Ef 4, 5). Kościół liczy na was – i muszę wam to powiedzieć!

W tym roku poświęconym św. Pawłowi chciałbym wam powierzyć drugi skarb, który był na centralnym miejscu w życiu tego fascynującego Apostoła: jest nim tajemnica Krzyża. W niedzielę w Lourdes, będę obchodził święto Podwyższenia Krzyża Świętego, przyłączając się do niezliczonych pielgrzymów. Wielu spośród was nosi na szyi łańcuszek z krzyżem. Ja także go noszę, jak zresztą wszyscy biskupi. To nie jest ozdoba ani klejnot. Jest to cenny symbol naszej wiary, widzialny i materialny znak złączenia z Chrystusem. Św. Paweł wyraźnie mówi o Krzyżu na początku swojego Pierwszego Listu do Koryntian.

W Koryncie żyła niespokojna i niesforna wspólnota, której groziło niebezpieczeństwo, że ulegnie zepsuciu otoczenia. Były to zagrożenia podobne do tych, które znamy w dzisiejszych czasach. Wymienię tylko kilka: kłótnie i walki w łonie wspólnoty wierzących, zakusy pseudomądrości religijnych czy filozoficznych, powierzchowność wiary i rozwiązłość moralna. Św. Paweł pisze na początku swego listu: „Nauka (...) krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia” (1 Kor 1, 18).

Dalej Apostoł ukazuje szczególną opozycję zachodzącą między mądrością a głupstwem według Boga i według ludzi. Mówi o tym, gdy wspomina o założeniu Kościoła w Koryncie i odnośnie do swojego nauczania. Kończąc, kładzie nacisk na piękno i mądrość Boga, o których Chrystus, a później Jego apostołowie przyszli pouczyć świat i chrześcijan. Ta mądrość, tajemnicza i ukryta (por. 1 Kor 2, 7), została nam objawiona przez Ducha, „człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego pojąć, bo tylko Duchem można to zrozumieć” (1 Kor 2, 14).

Duch otwiera człowieka na to, co wykracza poza pojmowanie ludzkie, i pozwala mu zrozumieć, że jedyna prawdziwa mądrość jest w wielkości Chrystusa. Dla chrześcijan Krzyż jest symbolem mądrości Boga i Jego nieskończonej miłości, objawionej w zbawczym darze Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał za życie świata, a zwłaszcza za życie każdego i każdej z was. Niech to poruszające odkrycie przynagla was do szanowania Krzyża i oddawania mu czci! On jest nie tylko znakiem waszego życia w Bogu i waszego zbawienia, lecz także – i wy to rozumiecie – niemym świadkiem cierpień ludzi i zarazem jedynym i bezcennym wyrazem wszystkich ich nadziei.

Droga młodzieży, wiem, że oddawanie czci Krzyżowi naraża niekiedy również na szyderstwo, a nawet prześladowania. Krzyż w pewnym sensie wystawia na niebezpieczeństwo człowieka, lecz także i przede wszystkim umacnia łaskę Bożą i potwierdza nasze zbawienie. Dziś wieczorem powierzam wam Krzyż Chrystusa. Duch Święty pomoże wam zrozumieć jego tajemnice miłości, i wówczas powtórzycie za św. Pawłem: „Co do mnie, to nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6, 14).

Paweł zrozumiał słowa Jezusa – pozornie paradoksalne – zgodnie z którymi tylko oddając („tracąc”) życie można je znaleźć (por. Mk 8, 35; J 12, 24) i wyciągnął z nich wniosek, że Krzyż wyraża podstawowe prawo miłości, doskonałą definicję prawdziwego życia. Oby zgłębianie tajemnicy Krzyża pozwoliło niektórym z was odkryć powołanie do służenia Chrystusowi w sposób pełniejszy, w życiu kapłańskim lub zakonnym!

Teraz nadszedł czas, by rozpocząć modlitewne czuwanie, na które zgromadziliście się dziś wieczorem. Nie zapominajcie o dwóch skarbach, o których wam mówił Papież: o Duchu Świętym i o Krzyżu! Na zakończenie chciałbym jeszcze raz wam powiedzieć, drodzy młodzi, że wam ufam i że pragnę, abyście cieszyli się, dziś i w przyszłości, uznaniem i miłością Kościoła! Niech Bóg będzie z wami każdego dnia i niech błogosławi wam, a także waszym rodzinom i przyjaciołom. Z radością udzielam wam i całej młodzieży Francji apostolskiego błogosławieństwa.


 

 

Ojciec Święty Benedykt XVI w Sydney,
Logo15-21 lipca 2008 r.

 

 

Homilia Ojca Świętego wygłoszona podczas Ceremonii Powitania,

Barangaroo, 17 lipca 2008

Drodzy Młodzi,

         Z ogromną radością witam Was na nabrzeżu Barangaroo, w okazałym porcie Sydney znanym ze słynnego mostu i budynku Opery. Wielu z Was pochodzi stąd, z terenów pustynnych lub z dynamicznych wielokulturowych środowisk australijskich miast. Część z Was przybyła tutaj z licznych wysp Oceanii, a część również z Azji, Środkowego Wschodu, Afryki oraz obu Ameryk. Są tu również tacy, którzy, jak ja, przybyli z odległej Europy! Nieważne skąd jesteśmy, najważniejsze, że jesteśmy w końcu tutaj w Sydney. Jesteśmy tu na tym świecie razem, jako wielka Boża rodzina, jako uczniowie Chrystusa umocnieni Jego Duchem, aby świadczyć wszystkim o Jego miłości i prawdzie!

         Na początku pragnę podziękować Starszyźnie Aborygenów, którzy powitali mnie przed wejściem na pokład łodzi w zatoce Rose Bay. Jestem głęboko poruszony faktem, iż mogę stać na Waszej ziemi, biorąc pod uwagę całe cierpienie i niesprawiedliwość, jakiej ten ląd doświadczył, lecz mając również świadomość uzdrowienia i nadziei, która się obecnie rodzi przynosząc chlubę wszystkim obywatelom Australii. Natomiast młodym rdzennym mieszkańcom – Aborygenom, mieszkańcom wyspy Torres Strait oraz Tokelau pragnę wyrazić moje podziękowania za wzruszające powitanie. Przekażcie ode mnie płynące z głębi serca pozdrowienia swoim rodakom.

         Pragnę również podziękować Kardynałowi Pellowi, Kardynałowi Ryłko, Arcybiskupowi Wilsonowi za ciepłe słowa powitania. Zdaję sobie sprawę, że Wasze odczucia mają odbicie w sercach tych młodych ludzi zebranych tutaj dziś wieczorem, a więc dziękuję Wam wszystkim. Patrząc na Was stojących przede mną widzę dynamiczny obraz uniwersalnego Kościoła. Różnorodność nacji i kultur, z których się wywodzicie dowodzi, że rzeczywiście Dobra Nowina Chrystusa skierowana jest do każdego i dociera na krańce świata. Niemniej jednak wiem, że część z Was nadal poszukuje swojej ojczyzny duchowej. Są tu rówież tacy, którzy nie są katolikami czy też chrześcijanami, i Was witam szczególnie. Niektórzy z Was prawdopodobnie krążą na granicy parafii i życia Kościoła. Do Was chciałbym skierować słowa zachęty: pozwólcie się objąć miłości Chrystusa i uznajcie Kościół za swój dom. Nikt nie powinien pozostać na zewnątrz, jako że od dnia Zesłania Ducha Świętego Kościół stał się jeden i powszechny.   

         Tego wieczora pragnę do naszej wspólnoty włączyć tych, którzy nie są tu obecni. Mam tu na myśli przede wszystkim chorych, upośledzonych umysłowo, młodych ludzi osadzonych w więzieniach, tych, którzy walczą z losem na marginesie społeczeństwa, jak również wszystkich tych, którzy z jakichkolwiek powodów czują się wyobcowani w Kościele. Do Was mówię: Jezus jest z Wami! Poczujcie Jego uleczającą moc, jego poświęcenie i troskę!

         Prawie dwa tysiące lat temu Apostołowie zgromadzeni w sali na górze razem z Maryją i innymi niewiastami zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz. 1,14). W tym niezwykłym momencie, będącym dniem narodzin Kościoła, niepewność i strach, które nękały uczniów Chrystusa, zostały zastąpione żywym przekonaniem i poczuciem celu. Poczuli, iż muszą mówić o swoim spotkaniu ze zmartwychwstałym Jezusem, którego przybyli nazwać swoim Panem. W wielu aspektach Apostołowie byli bardzo zwyczajni. Żaden nie odważyłby się stwierdzić, że jest idealnym uczniem. Nie rozpoznali Chrystusa (Łk 24,13-32), wstydzili się własnych ambicji (Łk 22,24-27), a nawet zaparli się Go (Łk 22,54-62). Jednakże, gdy zostali napełnieni Duchem Świętym, poraziła ich prawda Ewangelii Chrystusa, co zainspirowało ich do głoszenia jej bez strachu. Ośmieleni nawoływali: nawróćcie się, ochrzcijcie się a otrzymacie w darze Ducha Świętego (Dz 2,37-38)! Trwając w nauce Apsotołów, we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie (Dz 2,42) młoda wspólnota chrześcijańska szła naprzód, aby ratować się z przewrotnego pokolenia (Dz 2,40), aby zaopiekować się sobą nawzajem (Dz 2,44-47), aby bronić wiary w Chrystusa w obliczu wrogości (Dz 4,33) oraz aby uzdrawiać chorych (Dz 5, 12-16). I w swoim posłuszeństwie nakazowi Chrystusa wyruszają dając świadectwo najwspanialszej historii dziejów – że Bóg stał się jednym z nas, i że to, co Boże stało się częścią i zmieniło historię ludzi, oraz głosząc, że jesteśmy wezwani do zanurzenia się w ocalającej miłości Chrystusa, która triumfuje nad złem i śmiercią. Święty Paweł w swojej słynnej mowie na Areopagu przekazał wiadomość w taki oto sposób: „Bóg sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko ... aby wszyscy szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 25-28).

         I od tego momentu mężczyźni i kobiety wyruszyli, aby głosić tę samą historię, będąc świadkami prawdy i miłości Chrystusa oraz przyczyniając się tym samym do misji Kościoła. Dzisiaj pamiętamy o tych wytyczających nowe drogi Księżach, Siostrach i Braciach, którzy przybyli na te wybrzeża i w inne części Pacyfiku z Irlandii, Francji, Wielkiej Brytanii i innych zakątków Europy. Większość z nich była bardzo młoda, niektórzy byli jeszcze nastolatkami, a gdy żegnali się z rodzicami, siostrami, braćmi i przyjaciółmi, wiedzieli już, że raczej nie będzie im dane powrócić do domów. Całe ich życie było bezinteresownym świadectwem chrześcijańskim. Stali się pokornymi lecz wiernymi budowniczymi tak dużej części społecznego i duchowego dziedzictwa, które nadal przynosi dobro, miłosierdzie i służy za cel tym narodom. I w ten sposób zainspirowane zostało kolejne pokolenie. Natychmiast przychodzi nam na myśl błogosławiona Mary MacKillop, której wiara wzmacniała jeszcze jej determinację w krzewieniu edukacji szczególnie wśród ubogich oraz błogosławiony Peter To Rot, który stale przekonywał, że przywództwo w danej społeczności musi być ściśle związane z nauką Ewangelii. Pomyślcie również o waszych własnych dziadkach i rodzicach – waszych pierwszych nauczycielach wiary. Oni również musieli poświęcić wiele czasu i energii, tylko z miłości do was. Wspierani przez waszych kapłanów i nauczycieli, mieli do wykonania zadanie, nie zawsze łatwe, ale dające wielką satysfakcję; zadanie doprowadzenia was do tego, co dobre i prawdziwe, przez świadectwo nauczania i życia w naszej wierze chrześcijanskiej.  

         Dzisiaj nadeszła moja kolej. Niektórym z nas może wydawać się, że przybyliśmy na kraniec świata! Dla ludzi w waszym wieku każdy lot jest ekscytującą perspektywą, lecz  dla mnie podróż tutaj była trochę trudna. Jednak widoki na naszą planetę z góry były prawdziwie zdumiewające. Lśnienie Morza Śródziemnego, ogrom pustyni w północnej Afryce, bujność lasów w Azji, bezmiar Oceanu Spokojnego, horyzont, nad którym wschodzi i zachodzi słońce oraz majestetyczna okazałość naturalnego piękna Australii, których miałem możliwość doświadczyć w ciągu ostatnich kilku dni, to wszystko wywołuje głębokie poczucie szacunku.  To jakbyśmy oglądali sceny z Księgi Rodzaju – światło i ciemność, słońce i księżyc, wody, ziemia, żywe stworzenia, a wszystko to jest „dobre” w oczach Boga (Rdz 1,1 – 2,4). Zanurzony w takie piękno, któż nie powtórzyłby słów psalmisty chwaląc Stwórcę: „jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi” (Ps 8:1). 

         I jest coś jeszcze – coś, co ciężko dostrzec z przestworzy – mężczyźni i kobiety stworzeni na obraz i podobieństwo Boga (Rdz 1,26). W samym sercu cudu stworzenia jesteś ty i ja, cała ludzka rodzina „uwieńczona chwałą i czcią” (Ps 8,5). Jakże zdumiewające! Razem z psalmistą wypowiadamy szeptem: „czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?” (Ps 8,4). I zatopieni w ciszy, w duchu dziękczynienia, w mocy świętości, rozważamy.

I co odkrywamy? Prawdopodobnie niechętnie odkrywamy blizny, które zaznaczają powierzchnię tej ziemi – erozja, wycinka lasów, marnotrawienie światowych minerałów i zasobów oceanów, tylko po to, aby napędzać niezaspokojoną konsumpcję. Niektórzy z was pochodzą z krajów położonych na wyspach, których istnienie jest zagrożone rosnącym poziomem mórz, inni z krajów cierpiących z powodu niszczycielskich susz. Zdumiewający świat stworzony przez Boga bywa czasami wrogi a nawet niebezpieczny wobec swojego „opiekuna”. Jakżesz coś, co jest „dobre” może okazać się tak niebezpieczne?        

Jest coś jeszcze – człowiek, który jest szczytem wszystkiego, co Bóg stworzył. Każdego dnia doświadczamy geniuszu ludzkich osiągnięć. Poprzez postęp w naukach medycznych i mądre zastosowanie technologii aż po kreatywność odzwierciedloną w sztuce, jakość i radość życia stopniowo wzrasta. Wśród was jest gotowość podjęcia wielu możliwości, jakie są wam proponowane. Niektórzy z was wyróżniają się na studiach, w sporcie, muzyce, tańcu, czy też teatrze, inni z was mają głębokie poczucie społecznej sprawiedliwości i etyki, a wielu podejmuje służbę i pracę wolontariacką. Wszyscy z nas, młodzi i starsi, mamy takie momenty, w których wrodzone dobro człowieka – może wyrażone gestem małego dziecka lub gotowością dorosłego do wybaczenia – wypełnia nas głęboką radością i wdzięcznością.

Jednakże takie momenty nie trwają długo. Tak więc znowu zaczynamy rozważać. Odkrywamy wtedy, że nie tylko środowisko naturalne, ale również społeczne – środowisko życia, które sami sobie tworzymy – ma swoje blizny, rany, które wskazują na to, że coś jest nie tak. Tutaj również, w naszym życiu prywatnym, w naszych wspólnotach spotykamy się z wrogością, niebezpieczeństwem, trucizną, która może wyżreć to, co dobre, zmienić nas i zakłócić cel, dla którego zostaliśmy stworzeni. Przykłady można mnożyć, jak sami zapewne wiecie. Te najbardziej dominujące to alkohol, używanie narkotyków, egzaltacja przemocy, deprawacja seksualna, często przedstawiane w telewizji i w internecie w formie rozrywki. Pytam siebie, czy ktokolwiek stojący twarzą w twarz z ludźmi, którzy w istocie cierpią z powodu przemocy i wykorzystania seksualnego mógłby „wyjaśnić”, że te tragedie, przedstawione w formie wizualnej, są uważane jedynie za „rozrywkę”?   

         Jest również coś złowieszczego w tym, że wolność i tolerancja jest często oddzielana od prawdy. Jest to jeszcze napędzane stwierdzeniem często dziś powtarzanym, że nie istnieją prawdy absolutne, które miałyby rządzić naszym życiem. Relatywizm, nieprzypadkowo nadając wartość praktycznie wszystkiemu, uczynił „doświadczenie” tym, co najważniejsze. Jednakże, doświadczenia oddzielone od jakiejkolwiek analizy tego, co dobre i prawdziwe mogą doprowadzić nie do prawdziwej wolności lecz do moralnego i intelektualnego zagubienia, do obniżenia standardów, do utraty szacunku dla samego siebie, a nawet do desperacji.

         Drodzy przyjaciele, życie nie rządzi się przypadkiem. Wasze istnienie jest wolą Boga, to On je pobłogosławił i nadał mu cel (Rdz 1,28)! Życie nie jest tylko serią wydarzeń i doświadczeń, chociaż wiele z nich może być pomocnych. Jest ono poszukiwaniem prawdy, dobra i piękna. Do końca dokonujemy wyborów i do tego też wykorzystujemy naszą wolność. W prawdzie, w dobru i w pięknie odnajdujemy szczęście i radość. Nie daj się oszukać tym, którzy postrzegają cię jako kolejnego konsumenta na targowisku nie różniących się między sobą możliwości, gdzie sam wybór staje się dobrem, nowinka uzurpuje sobie miano piękna a subiektywne doświadczenie wypiera prawdę.  

         Chrystus daje więcej! Tylko On, który jest Prawdą moze być też Drogą i Życiem. Stąd też „droga”, którą Apostołowie zanieśli na krańce świata jest życiem w Chrystusie. To jest życie Kościoła. A wstępem do tego życia, na drogę chrześcijańską jest Chrzest.  

         Dlatego też dziś wieczorem pragnę przypomnieć krótko coś, co dotyczy naszego zrozumienia Chrztu Świętego, zanim jutro przejdziemy do rozważania o Duchu Świętym. W dniu Chrztu Świętego staliście się uczestnikami Boskiej natury (2 P 1,4). Zostaliście przyjęci jako synowie i córki naszego Ojca. Zostaliście włączeni w Chrystusa. Ciało wasze stało się światynią Ducha Świętego (1 Kor 6,19). Chrzest nie jest osiągnięciem ani nagrodą, jest łaską i dziełem Boga. W istocie pod koniec waszego Chrztu kapłan wobec waszych rodziców i zebranych wiernych, zwracając się do was po imieniu powiedział: „staliście się nowym stworzeniem” (Obrzęd Chrztu, 99).   

         Drodzy przyjaciele, w waszych domach, szkołach i uczelniach, miejscach pracy i odpoczynku, pamiętajcie, że jesteście nowym stworzeniem! Nie tylko stoicie przed Stwórcą pełni szacunku radując się Jego dziełami, lecz także świadomi tego, iż solidne podstawy solidarności ludzkiej leżą we wspólnym pochodzeniu każdego człowieka, który jest najważniejszym elementem Boskiego planu stworzenia świata. Jako chrześcijanie jesteście tu na tym świecie wiedząc że Bóg ma ludzką twarz – twarz Jezusa Chrystusa – ”drogi” odpowiadającej na wszystkie ludzkie tęsknoty i pragnienia oraz ”życia”, do którego jesteśmy powołani jako świadkowie, zawsze krocząc w jego świetle. Dawanie świadectwa nie jest łatwe. Dzisiaj wiele osób uważa, iż Boga należy usunąć na drugi plan, a religia i wiara, chociaż dopuszczalne w ujęciu jednostkowym, powinny być całkowicie wyłączone z życia publicznego lub obecne tylko przy dążeniu do niektórych celów pragmatycznych. Ten świecki punkt widzenia stara się wyjaśniać ludzkie życie i kształtować społeczeństwo przy żadnym lub prawie żadnym odniesieniu się do Stwórcy. Koncepcja ta jest przedstawiana jako neutralna, bezstronna, ale dotycząca wszystkich ludzi. Jednak w rzeczywistości, jak każda ideologia, sekularyzm narzuca pewien światopogląd. Jeśli Bóg nie będzie pojawiał się w życiu publicznym, to wtedy społeczeństwo będzie się kształtowało na „bezbożny” obraz, a podstawą debaty publicznej  i polityki dotyczącej dobra ogólnego staną się bardziej konsekwencje niż zasady oparte na prawdzie.

         Jednakże doświadczenie pokazuje, iż odwrócenie się od planów Stwórcy wywołuje zaburzenia, które prowadzą do nieuchronnych skutków mających wpływ na porządek stworzenia (por. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 1990, 5). Gdy Boga odsuwa się w cień, nasza zdolność dostrzegania naturalnego porządku, celu i dobra zaczyna zanikać. To, co pozornie propagowano jako ludzką pomysłowość, szybko okazuje się głupotą, chciwością oraz samolubnym wykorzystaniem. I tak staliśmy się bardziej świadomi potrzeby pokory w świetle subtelnej złożoności boskiego świata.

         Lecz czym jest środowisko społeczne? Czy jesteśmy równie uważni, aby nie odwrócić się od zasad moralnych, którymi Bóg obdarzył ludzkość (por. Orędzie na Światowy Dzień Pokoju 2007, 8)? Czy widzimy, że wrodzona godność każdej osoby zależy od głębokiej tożsamości – jako obrazu Boga – i że prawa człowieka są uniwersalne, oparte na naturalnych prawach, a nie są czymś zależącym od negocjacji lub poparcia, nie mówiąc już o kompromisie. W związku z tym dochodzimy do refleksji nad tym, jakie miejsce w naszym społeczeństwie zajmują ubodzy, starsi, imigranci i ci bez prawa głosu. Jak to możliwe, że przemoc domowa dotyka tylu matek i dzieci? Jak to możliwe, że najbardziej cudowna i święta przestrzeń człowieka – łono – stało się miejscem niewypowiedzianej przemocy?

         Moi drodzy przyjaciele, stworzenie Boże jest jedno i jest dobre. Troska o życie bez przemocy, zrównoważony rozwój, sprawiedliwość i pokój, oraz troska o nasze środowisko są bardzo istotne dla ludzkości. Jednakże nie da się ich pojąć bez głębokiego zastanowienia się nad wrodzoną godnością każdej istoty ludzkiej: godnością nadaną przez samego Boga i przez to nienaruszalną. Nasz świat jest już zmęczony chciwością, wyzyskiem i podziałami, monotonią fałszywych idoli i wymijających odpowiedzi, oraz bólem fałszywych obietnic. Nasze serca i umysły tęsknią za wizją życia, w którym zwycięża miłość, gdzie dary są dzielone, gdzie budowana jest jedność, gdzie wolność znajduje znaczenie w prawdzie i gdzie tożsamość odnajduje się we wzajemnej wspólnocie. To jest dzieło Ducha Świętego! To jest nadzieja oferowana przez Ewangelię Jezusa Chrystusa. Ma to świadczyć o tej rzeczywistości, w której zostaliście stworzeni na nowo podczas Chrztu i umocnieni poprzez dary Ducha Świętego przy Bierzmowaniu. Niech to będzie przesłanie które poniesiecie z Sydney całemu światu!

 

         Zwracam się teraz serdecznie do młodzieży języka włoskiego. Drodzy przyjaciele, także i tym razem odpowiedzieliście licznie na moje zaproszenie, pomimo trudności związanych z dystansem. Dziękuję wam, i pragnę pozdrowić także waszych rówieśników, którzy są z nami duchowo zjednoczeni we Włoszech. Zachęcam was do przeżycia tych dni z dużym wewnętrznym zaangażowaniem: otwórzcie serce na dar Ducha Świętego, abyście zostali umocnieni w wierze i w umiejętności dawania świadectwa Zmartwychwstałemu Panu. Do zobaczenia!

 

         Chers jeunes francophones, poussés par le désir d’approfondir votre foi, vous êtes venus des extrémités de la terre pour vivre à Sydney l’expérience unique et communautaire d’une rencontre privilégiée avec le Seigneur. C’est l’Esprit Saint qui vous a rassemblés ici. Puisse-t-Il vous permettre de expérimenter sa présence dans votre cœur et vous pousser à rendre témoignage avec ardeur de Jésus-Christ mort et ressuscité pour vous!

 

         Liebe Freunde, die ihr mich in meiner Muttersprache versteht, von Herzen grüße ich euch alle. Erweist euch überall als freudige Zeugen der frohmachenden Botschaft Jesu! Sprecht mutig von eurem Glauben, auch wenn ihr zuweilen auf Widerspruch stößt und das Kreuz der Ablehnung erfährt. Der Herr, der für uns ein größeres Kreuz getragen hat, wird euch beistehen. Gott schenke euch eine gute, gesegnete Zeit hier in Australien.

 

         Queridos jóvenes de lengua española, la misión de ser testigos del Señor en todos los lugares de la tierra es una apasionante tarea, que exige acoger su Palabra e identificarse con Él, compartiendo con los demás la alegría de haber encontrado al verdadero amigo que nunca defrauda. Que este reto agrande vuestra generosidad. Un saludo muy cordial a todos.

 

         Queridos amigos dos vários países de língua oficial portuguesa, bem-vindos a Sidney! A todos saúdo com afecto: os de perto e os de longe. Lá, na vossa Pátria, tereis ouvido Jesus segredar-vos: «Sereis minhas testemunhas… até aos confins do mundo» (Act 1, 8). A viagem mais ou menos longa que enfrentastes para chegar até aqui, à Austrália ou – de seu nome cristão completo – «Terra Austral do Espírito Santo», não deixou em vós a sensação de terdes chegado aos confins do mundo? Pois bem! É com grande alegria que o Papa vos acolhe para vos confirmar como testemunhas de Jesus, por Ele acreditadas com o dom do seu próprio Espírito

(Tłum. z jęz. angielskiego: Marzena Jankowska-Buszta i Mariusz Buszta)

 

Czuwanie Ojca Świętego Benedykta XVI z młodzieżą

Sydney, 19 lipca 2008

Drodzy młodzi!

Raz jeszcze tego wieczoru usłyszeliśmy wielką obietnicę Jezusa – „Duch Święty zstąpi na was, i otrzymacie Jego moc” – oraz Jego polecenie – „i będziecie Mi świadkami ... aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). To były ostatnie słowa jakie wypowiedział Jezus przed swoim wniebowstąpieniem. Co czuli Apostołowie, kiedy to słyszeli, możemy sobie tylko wyobrazić. Lecz wiemy, że ich głęboka miłość do Jezusa oraz ich ufność w Jego słowo sprawiła, że zebrali się, aby trwać w oczekiwaniu; nie w oczekiwaniu bez celu, lecz razem, zjednoczeni w modlitwie, z niewiastami i z Maryją w sali na górze (por. Dz 1,14). Tego wieczoru i my czynimy to samo. Zgromadzeni wokół naszego Krzyża, który tak wiele pielgrzymował i wokół ikony Maryi, pod cudowną konstelacją Krzyża Południa trwamy na modlitwie. Tego wieczoru i ja modlę się za was i za młodych z każdej części świata. Dajcie się zainspirować przykładem waszych Patronów! Przyjmijcie do waszego serca i umysłu siedem darów Ducha Świętego! Rozpoznajcie i uwierzcie w moc Ducha Świętego w waszym życiu!

Wczoraj mówiliśmy o jedności i harmonii stworzenia Bożego i naszym miejscu pośród niego. Przypomnieliśmy jak za pośrednictwem wielkiego daru Chrztu, my, którzy zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, zostaliśmy odrodzeni, staliśmy się przybranymi dziećmi Boga, nowymi stworzeniami. I właśnie jako dzieci światła Chrystusa – symbolizowanego przez zapalone świece, które teraz trzymamy w dłoniach – dajemy w naszym świecie świadectwo światłości, której nie zwycięży żadna ciemność (por J 1,5).

Tego wieczoru skupiamy naszą uwagę na tym „jak” stać się świadkami. Musimy poznać osobę Ducha Świętego i Jego ożywiającą obecność w naszym życiu. Nie jest to jednak sprawa łatwa! Istotnie bowiem różnorodność obrazów jakie znajdujemy w Piśmie Świętym w odniesieniu do Ducha Świętego – wiatr, ogień, powiew – jest pewnym znakiem naszych trudności w wyrażeniu naszego rozumienia o Nim. A mimo to wiemy, że to właśnie Duch Święty, który chociaż milczący i niewidzialny, ukierunkowuje i określa nasze świadectwo o Jezusie Chrystusie.

Wy już to wiecie, że nasze chrześcijańskie świadectwo jest adresowane do świata, który w wielu aspektach jest kruchy. Jedność Bożego stworzenia jest osłabiona głębokimi zranieniami, kiedy to relacje społeczne są naderwane czy kiedy duch ludzki jest prawie całkowicie zniszczony przez wykorzystywanie i nadużycia wobec ludzi. Faktycznie bowiem, współczesne społeczeństwo doświadcza procesu podziałów z powodu sposobu myślenia, który ze swej natury jest krótkowzroczny, gdyż pomija pełne odniesienie do prawdy – prawdy odnoszącej się do Boga i do nas. Ze swej natury relatywizm nie jest w stanie dostrzec pełnego obrazu. Ignoruje więc te zasady, które czynią nas zdolnymi, aby żyć i wzrastać w jedności, w porządku i harmonii.

Jaka jest nasza odpowiedź, jako chrześcijańskich świadków, na ten podzielony i rozpadający się świat? Jak możemy ofiarować nadzieję pokoju, uzdrowienia i harmonii na te „stacje” konfliktów, cierpienia i napięcia, dla których podjęliście ten wybór przejścia z Krzyżem Światowych Dni Młodzieży? Jedność i pojednanie nie mogą być osiągnięte jedynie za pomocą naszych wysiłków. Bóg stworzył nas jednych dla drugich (por. Rdz. 2,24) i tylko w Bogu i w Jego Kościele możemy znaleźć tę jedność, której szukamy. Jednakże, wobec niedoskonałości i rozczarowań tak indywidualnych jak i instytucjonalnych, jesteśmy kuszeni, aby czasami sztucznie budować wspólnotę „doskonałą”. I nie jest to pokusa nowa. Histora Kościoła zawiera wiele przykładów takiego usiłowania ominięcia czy przejścia ponad ludzkimi słabościami czy upadkami, by stworzyć jakąś doskonałą jedność i duchową utopię.

Takie próby stworzenia jedności w rzeczywistości ją podważają. Oddzielić Ducha Świętego od Chrystusa obecnego w strukturze instytucjonalnej Kościoła podważyłoby jedność wspónoty chrześcijańskiej, która jest właśnie darem Ducha. Zdradziłoby to naturę Kościoła jako żywej świątyni Ducha Świętego (por. 1 Kor 3,16). To Duch Święty jest w istocie Tym, który kieruje Kościołem na drodze pełnej prawdy oraz jednoczy go w komunii i dziełach posługi (por. Lumen gentium, 4). Niestety pokusa, aby „podążać naprzód samemu” trwa. Niektórzy mówią o ich wspólnocie lokalnej jak o czymś co jest oddzielone od tak zwanego Kościoła instytucjonalnego, opisując tę pierwszą jako elastyczną i otwartą na Ducha, a tę drugą jako surową i pozbawioną Ducha.

Jedność przynależy do istoty Kościoła (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 813); jest darem, który powinniśmy poznać i docenić. Tego wieczoru módlmy się, aby naszym postanowiem było pielęgnowanie jedności: angażowanie się w nią i pokonywanie wszelkich pokus odejścia od  niej. To właśnie taką szeroką i rozległą wizję naszej wiary – mocną i zarazem otwartą, trwałą i zarazem dynamiczną, prawdziwą i jednocześnie otwartą na jeszcze głębsze poznanie – powinniśmy ofiarować naszemu światu.

Drodzy młodzi, czyż to nie z powodu waszej wiary przyjaciele znajdujący się w trudnościach i poszukiwaniu sensu ich życia zwracają sie do was? Bądźcie czujni! Umiejcie słuchać! Czy wśród dysonansów i podziałów świata potraficie usłyszeć wspólne wołanie ludzkości? Od dziecka opuszczonego w obozie w Darfurze, do pełnego niepokoju nastolatka czy rodzica pełnego obawy w jakimkolwiek miejscu, czy nawet właśnie teraz z głębi waszego serca, wypływa to samo ludzkie wołanie, które domaga się uznania i przynależenia do tej jedności. Kto zaspokoi to podstawowe ludzkie pragnienie, aby być jedno, aby być zanurzonym we wspólnotę, aby być budowanym i prowadzonym do prawdy? To Duch Święty! To jest Jego rola: prowadzić do końca dzieło Chrystusa. Ubogaceni darami Ducha Świętego, posiądziecie moc, aby wyjść poza częściowe wizje, pustą utopię i to, co tylko ulotne, aby ofiarować spójność i pewność chrześcijańskiego świadectwa!

                Przyjaciele! Wyznając wiarę mówimy: “Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela”. “Duch Stworzyciel” jest mocą Boga dającą życie całemu stworzeniu oraz źródłem nowego, pełnego życia w Chrystusie. Duch podtrzymuje Kościół w jedności z Panem i w wierności tradycji apostolskiej. On jest natchnieniem Pism Świętych i prowadzi Lud Boży do pełni prawdy (J 16,13). Na te wszystkie sposoby Duch Święty jest “dawcą życia” i prowadzi nas do samego serca Boga. Stąd też, im bardziej damy się prowadzić Duchowi, tym lepsze będzie nasze oddanie Chrystusowi i tym głębiej zanurzymy się w życie Boga w Trójcy jedynego.

                To uczestnictwo w Boskiej naturze (2 P 1,4) objawia się w każdym momencie życia codziennego, gdzie Bóg obcuje z ludźmi (Bar 3,38). Niemniej jednak, bywają takie momenty, kiedy kusi nas poszukiwanie spełnienia poza Bogiem. Jezus sam zapytał Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” Takie odejście może dać iluzję wolności. Lecz dokąd to doprowadzi? Do kogo pójdziemy? W głębi naszych serc wiemy, że to nasz Pan ma „słowa życia wiecznego” (J 6,67-68). Odwrócenie się od Niego jest jedynie daremną próbą ucieczki od samych siebie (por. Święty Augustyn, Wyznania VIII, 7). Bóg jest z nami w rzeczywistości życia, a nie w wyobraźni! Zmierzyć się z rzeczywistością, a nie uciekać od niej: to jest to, czego szukamy! Dlatego Duch Święty delikatnie ale stanowczo kieruje nas z powrotem do rzeczywistości, do tego, co trwałe i prawdziwe. To właśnie Duch Święty doprowadza nas z powrotem do komunii z Trójcą Świętą!

                Duch Święty był w pewnym sensie tą najbardziej niedostrzeganą Osobą Trójcy Świętej. Pełne zrozumienie Ducha Świętego wydaje się być poza naszym zasięgiem. Kiedy byłem małym chłopcem, moi rodzice, podobnie jak i wasi, uczyli mnie Znaku Krzyża. Więc szybko zdałem sobie sprawę z tego, że istnieje Bóg w Trzech Osobach i że Trójca Święta jest centrum naszej wiary i życia chrześcijańskiego. W momencie, gdy dorosłem do zrozumienia Osoby Boga Ojca oraz Syna – imion już dość dobrze znanych – moje pojmowanie trzeciej Osoby Trójcy Świętej pozostało niepełne. Więc będąc już młodym księdzem wykładającym teologię, zdecydowałem się przestudiować wyjątkowe świadectwa działania Ducha Świetego występujące w historii Kościoła. To właśnie wtedy zwróciłem się, między innymi, ku dziełom Świętego Augustyna.  

                Zrozumienie Ducha Świętego przez Augustyna rozwijało się stopniowo, była to pewnego rodzaju walka. Jako młody mężczyzna był zwolennikiem manicheizmu – jednego z tych ruchów, które wspomniałem wcześniej, i w którym próbuje się szukać duchowej utopii radykalnie oddzielając sprawy duchowe od spraw cielesnych. Stąd też, był on początkowo podejrzliwy w stosunku do nauczania chrześcijańskiego mówiącego o wcieleniu Boga. Jednak jego doświadczenie miłości Boga obecnego w Kościele doprowadziło go do zbadania jej źródeł w życiu Boga w Trójcy Jedynego. To, z kolei, doprowadziło go do trzech sposobów rozumienia Ducha Świętego będącego węzłem wewnętrznej jedności w Trójcy Świętej: jedności jako wspólnoty, jedności jako trwałej miłości, oraz jedności jako dawania i daru. Te trzy koncepcje nie są wyłącznie teoretyczne. Pomagają wyjaśnić działanie Ducha Świętego. W świecie, gdzie zarówno jednostki, jak i wspólnoty często cierpią z powodu braku jedności i spójności, te koncepcje pomagają nam pozostać w zgodzie z Duchem Świętym oraz poszerzyć i rozjaśnić zakres naszego świadectwa.

                Stąd też, z pomocą Augustyna pozwólcie, że zobrazuję pewne działania Ducha Świętego. Zauważył on, że obydwa określenia  „Duch” i „Święty”odnoszą się to tego, co Boskie, innymi słowy do tego, co wspólne dla Ojca i Syna – ich komunii. Więc jeśli cechą wyróżniającą Ducha Świętego jest to, co wspólne dla Ojca i Syna, Augustyn doszedł do wniosku, że cechą szczególną Ducha Świętego jest jedność. Jest to jedność żywej komunii: jedność osób we wzajemnej relacji ciągłego dawania, jedność Ojca i Syna w ciągłym wzajemnym obdarowywaniu się. Zaczynamy dostrzegać, jak sądzę, jak pouczające jest zrozumienie Ducha Świętego jako jedności, jako wspólnoty. Prawdziwa jedność nigdy nie mogłaby być zbudowana na relacji, która odrzuca jednakową godność wszystkich osób. Jednością nie jest również całkowita suma grup, poprzez które czasami próbujemy się definiować. Faktycznie, jedynie poprzez życie w komunii jedność może być trwała, a ludzka tożsamość spełniona. Rozpoznajemy wtedy powszechną potrzebę Boga, odpowiadamy na jednoczącą obecność Ducha Świętego i dajemy siebie innym w służbie.

                Drugi sposób rozumienia Augustyna – Duch Święty jako trwała miłość – pochodzi z jego analizy Pierwszego Listu Świętego Jana. Jan mówi nam, że „Bóg jest miłością” (1 J 4,16). Augustyn sugeruje nam, że podczas gdy te słowa odnoszą się do Trójcy Świętej, jako całości, to wyrażają szczególną cechę Ducha Świętego. Zastanawiając się nad trwałą naturą miłości – „kto trwa w miłości, trwa w Bogu,
a Bóg trwa w nim” (1 J 4,16) – Augustyn zastanawiał się: czy to miłość, czy Duch Święty zapewnia trwałość? Dochodzi do następującego wniosku: „Duch Święty sprawia, że pozostajemy w Bogu a Bóg w nas, jednak to miłość jest tego przyczyną. Stąd też, Duch Święty jest Bogiem miłością!” (O Trójcy Świętej, 15, 17, 31). Jest to piękne wyjaśnienie: Bóg dzieli się sobą jako miłością w Duchu Świętym. Jakie więc dalsze zrozumienie mozemy czerpać z tej koncepcji? Miłość jest znakiem obecności Ducha Świętego! Idee lub głosy, którym brak miłości – nawet, jeśli wydają się być wyszukane i pełne mądrości – nie mogą pochodzić „od Ducha”. Dlatego też, miłość ma tę szczególną cechę: będąc daleką od pobłażliwości i niestałości, ma szczególny cel – trwałość. Miłość jest w swej naturze wieczna. I tu ponownie, drodzy przyjaciele, dostrzegamy, jak dużo Duch Święty ma do zaoferowania naszemu światu – miłość, która rozwiewa niepewność; miłość, która pokonuje strach i zdradę; miłość, która jest wieczna; prawdziwa miłość, która prowadzi nas do trwałej jedności!

                Trzeci sposób rozumienia – Duch Święty jako dar - Augustyn czerpie z rozmyślania nad fragmentem Ewangelii, który wszyscy znamy i kochamy: rozmowa Chrystusa z Samarytanką przy studni. Tutaj Jezus objawia się jako dawca wody żywej (J 4,10), która później jest wspominana jako Duch Święty (J 7,39; 1 Kor 12,13). Duch jest „darem Boga” (J 4,10), wewnętrznym źródłem (J 4,14), które zaspokaja nasze najgłębsze pragnienie i prowadzi nas do Ojca. Z tej obserwacji Augustyn wywnioskował, że Bóg dzielący się z nami sobą jako darem jest Duchem Świętym (por. O Trójcy Świetej 15, 18, 32). Przyjaciele! Tu ponownie dostrzegamy działanie Trójcy Świętej: Duch Święty to Bóg, który daje siebie na wieczność, jak niekończące się źródło, które wylewa na nas z siebie.  Wobec tego nieskończonego daru, dochodzimy do momentu, gdy dostrzegamy ograniczenia tego wszystkiego, co przepada, dostrzegamy szaleństwo myślenia konsumpcyjnego. Zaczynamy rozumieć, dlaczego pogoń za nowościami pozostawia nas nieusatysfakcjonowanymi i dalej pragnącymi. Czy nie szukamy daru wiecznego? Źródła, które nigdy nie wyschnie? Wykrzyczmy to razem z Samarytanką: „Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła”(por. J 4,15).

               Droga młodzieży, dostrzegamy, że to właśnie Duch Święty łączy cudowną wspólnotę wierzących w Jezusie Chrystusie. Wierny swojej naturze dawcy jak i daru, działa on przez was nawet w tej chwili. Inspirując się Świętym Augustynem pamiętajmy: niech miłość jednocząca będzie waszą miarą, trwała miłość waszym wyzwaniem, a miłość bezinteresowna waszą misją!

               Jutro ten sam dar Ducha Świętego zostanie uroczyście ofiarowany kandydatom do Sakramentu Bierzmowania. Będę sie modlił słowami: ”daj im przez Ducha dar mądrości i rozumu, dar rady i męstwa, dar umiejętności i pobożności.....i napełnij ich darem bojaźni Bożej”.  Te dary Ducha Świętego – z których każdy, jak przypomina nam Święty Franciszek Salezy, jest drogą uczestnictwa w miłości Bożej – nie są ani  nagrodą ani zapłatą. Są po prostu dawane (1 Kor 12,11) i wymagają od otrzymującego tylko jednej odpowiedzi: Przyjmuję je! Wyczuwamy tutaj głębię tajemnicy bycia Chrześcijaninem. To, co stanowi naszą wiarę to przede wszystkim nie czyny ale to, co otrzymujemy. W końcu wielu szczodrych ludzi, którzy nie są Chrześcijanami może osiągnąć dużo więcej niż my. Przyjaciele, czy zgadzacie się na życie w Trójcy Świętej? Czy zgadzacie się na wstąpienie do wspólnoty miłości Bożej?

               Dary Ducha Świętego, które działają w nas, nadają kierunek i treść naszemu świadectwu. Skierowane na jedność, dary Ducha Świętego umacniają nas w Ciele Chrystusa ( Lumen Gentium, 11), aby lepiej przysposobić nas do wzmacniania Kościoła w służbie światu (Efe 4,13). Nawołują nas do aktywnego i radosnego uczestnictwa w życiu Kościoła: w parafiach i ruchach kościelnych, na lekcjach religii, w duszpasterstwach akademickich i innych organizacjach katolickich. Tak, Kościół musi wzrastać w jedności, musi umacniać się w świętości, musi zostać odmłodzony, musi być ciągle odnawiany (cf. Lumen Gentium, 4).  Ale wedłuch czyich kryteriów? Kryteriów Ducha Świętego! Droga młodzieży, zwracajcie się ku niemu, a odnajdziecie prawdziwy znaczenie odnowy.  

               Tego wieczoru gromadząc się pod tym pięknym nocnym niebem, nasze serca i umysły wypełnia wdzięczność Bogu za wielki dar naszej wiary w Trójcę Świętą. Pamiętamy o naszych rodzicach i dziadkach, którzy, jak byliśmy dziećmi, byli u naszego boku i wspierali nasze pierwsze kroki na drodze wiary. Teraz, po tak wielu latach, zebraliście się jako dorosła młodzież, wokół Następcy św. Piotra. Jestem przepełniony głęboką radością, że mogę być tutaj z wami. Wzywamy Ducha Świętego: to On jest sprawcą dzieł Bożych (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 741). Pozwólcie, aby Jego dary was formowały. Na wzór Kościoła realizującego swoją ziemską wędrówkę wraz z całą ludzkością, także i wy jesteście wezwani, aby wykorzystywać dary Ducha Świętego, zarówno w blaskach jak i cieniach codziennego życia. Zróbcie wszystko, aby wasza wiara poprzez studia, pracę, sport, muzykę i sztukę, ciągle dojrzewała. Znajdźcie taki sposób wspierania waszej wiary przez modlitwę i przez korzystanie z sakramentów, aby stawała się ona źródłem inspiracji i pomocy dla tych, którzy są wokół was. Na koniec, życie ludzkie nie polega tylko na prostym gromadzeniu, a tym bardziej na odniesieniu sukcesu. Prawdziwe życie polega na byciu odmienionym od wewnątrz, na byciu otwartym na moc Bożej miłości. Przyjmując moc Ducha Świętego, także wy możecie przemieniać wasze rodziny, wspólnoty i narody. Wyzwólcie te dary! Uczyńcie tak, aby mądrość, męstwo, bojaźń i pobożność stawały się znakami waszej wielkości!

                Cari giovani italiani! Un saluto speciale a tutti voi! Custodite la fiamma che lo Spirito Santo ha acceso nei vostri cuori, perché non abbia a spegnersi, ma anzi arda sempre più e diffonda luce e calore a chi incontrerete sulla vostra strada, specialmente a quanti hanno smarrito la fede e la speranza. La Vergine Maria vegli su di voi in questa notte ed ogni giorno della vostra vita.

                Chers jeunes de langue française, vous êtes venus prier ce soir l’Esprit-Saint. Sa présence silencieuse en votre cœur vous fera comprendre peu à peu le dessein de Dieu sur vous. Puisse-t-Il vous accompagner dans votre vie quotidienne et vous conduire vers une meilleure connaissance de Dieu et de votre prochain! C’est Lui qui du plus profond de votre être vous pousse vers l’unique Vérité divine et vous fait vivre authentiquement en frères.

                Einen frohen Gruß richte ich an euch, liebe junge Christen aus den Ländern deutscher Sprache. Der Heilige Geist, der Botschafter der göttlichen Liebe, will in euren Herzen wohnen. Gebt ihm Raum in euch im Hören auf Gottes Wort, im Gebet und in eurer Solidarität mit den Armen und Leidenden. Bringt den Geist des Friedens und der Versöhnung zu den Menschen. Gott, von dem alles Gute kommt, vollende jedes gute Werk, das ihr zu seiner Ehre tut.

                Queridos amigos, el Espíritu Santo dirige nuestros pasos para seguir a Jesucristo en el mundo de hoy, que espera de los cristianos una palabra de aliento y un testimonio de vida que inviten a mirar confiadamente hacia el futuro. Os encomiendo en mis plegarias, para que respondáis generosamente a lo que el Señor os pide y a lo que todos los hombres anhelan. Que Dios os bendiga.

                Meus queridos amigos, recebei o Espírito Santo, para serdes Igreja! Igreja quer dizer todos nós unidos como um corpo que recebe o seu influxo vital de Jesus ressuscitado. Este dom é maior que os nossos corações, porque brota das entranhas da Santíssima Trindade. Fruto e condição: sentir-se parte uns dos outros, viver em comunhão. Para isso, jovens caríssimos, acolhei dentro de vós a força de vida que há em Jesus. Deixai-O entrar no vosso coração. Deixai-vos plasmar pelo Espírito Santo.

Teraz, kiedy zbliżamy się do momentu adoracji Najświętszego Sakramentu w ciszy i oczekiwaniu, powtarzam wam słowa błogosławionej Mary MacKillop, które wypowiedziała, mając dopiero dwadzieścia sześć lat: „Uwierzcie w to, co Bóg szepcze do waszych serc!”. Uwierzcie w Niego! Uwierzcie w moc Ducha Miłości!

 

 

Homilia Benedykta XVI na Mszy św. kończącej XXIII ŚDM

Sydney, 20 lipca 2008

Drodzy przyjaciele,

„Duch Święty zstąpi na was i otrzymacie Jego moc” (Dz 1,8). Zobaczyliśmy realizację tej obietnicy! W dniu Pięćdziesiątnicy, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, Chrystus zmartwychwstały, siedząc po prawicy Ojca, zesłał Ducha Świętego na uczniów zebranych w Wieczerniku. Dzięki mocy tego Ducha, Piotr i Apostołowie poszli głosić Ewangelię aż po krańce ziemi. W każdym wieku i w każdym języku Kościół kontynuuje głoszenie na całym świecie wielkich dzieł Bożych i zaprasza wszystkie kraje i narody do wiary, nadziei i do nowego życia w Chrystusie.

 

W tych dniach także i ja przybyłem jako Następca św. Piotra na tę wspaniałą ziemię Australii. Przybyłem, aby umocnić was, moich młodych braci i siostry, w waszej wierze i otworzyć wasze serca na moc Ducha Chrystusa oraz na bogactwo Jego darów. Modlę się, aby to wielkie zgromadzenie, które jednoczy młodych „z każdego narodu pod słońcem” (Dz 2,5) stało się nowym Wieczernikiem. Niechaj ogień miłości Bożej zstąpi i wypełni wasze serca, aby zjednoczyć was coraz bardziej z Jezusem i Jego Kościołem i posłać was, jako nowe pokolenie apostołów, do niesienia światu Chrystusa!

 

„Duch Święty zstąpi na was i otrzymacie Jego moc”. Te słowa zmartwychwstałego Pana mają szczególne znaczenie dla tych młodych, którzy będą bierzmowani i naznaczeni darem Ducha Świętego w czasie tej Mszy św.. Lecz te słowa są także zaadresowane do każdego z nas; do wszystkich, którzy otrzymali dar Ducha pojednania i nowego życia w sakramencie Chrztu i którzy przyjęli Go do swoich serc jako pomoc i przewodnika w czasie Bierzmowania; którzy codziennie wzrastają dzięki darom Jego łaski w Świętej Eucharystii. W każdej Mszy św. bowiem, Duch Święty zstępuje na nowo, wzywany w uroczystej modlitwie Kościoła, nie tylko, aby przemienić nasze dary chleba i wina w Ciało i Krew Pańską, ale także, aby przemienić nasze życia, aby uczynić z nas, Jego mocą, „jedno ciało i jednego ducha w Chrystusie”.

 

Lecz czym jest ta „moc” Ducha Świętego? Jest to moc życia Bożego! Jest to moc tego samego Ducha, który unosił się nad wodami o świcie stworzenia, i który w pełni czasów wyzwolił Jezusa z więzów śmierci. Jest to moc, która prowadzi nas i nasz świat do nadejścia Królestwa Bożego. W dzisiejszej Ewangelii Jezus ogłasza, że zaczęła sie nowa era, w której Duch Święty będzie wylany na ludzkość (por. Łk 4,21). On sam przyszedł pomiędzy nas, aby przynieść nam tego Ducha. Jako źródło naszego nowego życia w Bogu, Duch Święty jest także, w sposób bardzo prawdziwy, duszą Kościoła, miłością, która jednoczy nas z Panem i pomiędzy nami oraz światłem, które otwiera nasze oczy, abyśmy widzieli cudowne dzieła Bożej łaski we wszystkich nas.

 

Tutaj w Australii, tej „wielkiej południowej ziemi Ducha Świętego”, my wszyscy przeżyliśmy to wspaniałe doświadczenie obecności i mocy Ducha w pięknie natury. Nasze oczy zostały otwarte, aby postrzegać świat wokół nas takim, jaki naprawdę jest: „wypełniony” – jak mówi poeta – „wielkością Boga”, napełniony chwałą Jego stwórczej miłości. Również tutaj, w tym wielkim zgromadzeniu młodych chrześcijan przybyłych z całego świata, mieliśmy żywe doświadczenie obecności i mocy Ducha w życiu Kościoła. Zobaczyliśmy Kościół takim, jakim naprawdę jest: Ciało Chrystusa, żyjąca wspólnota miłości, rozumiejący się ludzie z każdej rasy, kraju, języka, każdego czasu i miejsca, w jedności zrodzonej z naszej wiary w zmartwychwstałego Pana.

 

Moc Ducha nieustannie napełnia Kościół życiem. Dzięki łasce Sakramentów Kościoła, ta moc oddziaływuje także w naszym wnętrzu, jak podziemna rzeka, która karmi ducha i pociaga nas coraz bliżej do źródła naszego prawdziwego życia, którym jest Chrystus. Św. Ignacy z Antiochii, który zmarł w Rzymie jako męczennik na początku drugiego wieku, pozostawił nam wspaniały opis mocy Ducha, który w nas zamieszkuje. Mówił on o Duchu jako o fontannie wody żywej, która wytryska w jego sercu i szepcze: „Przyjdź, przyjdź do Ojca!” (por. Rz 6,1-9).

                Jednakże ta moc, łaska Ducha nie jest czymś, na co możemy zasłużyć lub co możemy osiągnąć, lecz czymś, co możemy otrzymać jako czysty dar. Boża miłość może uwalniać moc jedynie wtedy, gdy pozwolimy jej zmieniać nas od wewnątrz. Musimy pozwolić jej przebić się przez twardą skorupę naszej obojętności, nasze duchowe znużenie, nasze ślepe poddaństwo duchowi tego czasu. Tylko wtedy możemy pozwolić jej rozpalić naszą wyobraźnię i ukształtować nasze najgłębsze pragnienia. To właśnie dlatego tak ważna jest modlitwa: modlitwa codzienna, modlitwa osobista w ciszy naszych serc i przed Najświętszym Sakramentem oraz modlitwa liturgiczna w sercu Kościoła. Modlitwa jest czystym odbiorem łaski Boga, działającej miłości, komunii z Duchem, który mieszka w nas prowadząc nas przez Jezusa do naszego Ojca Niebieskiego. W mocy Ducha Jezus jest zawsze obecny w naszych sercach, w ciszy oczekując na nas, abyśmy ciągle z Nim byli, słuchali Jego głosu, trwali w Jego miłości i otrzymywali “moc z wysokości”, jak również umożliwiając nam bycie solą i światłem tego świata.  

                W dniu Wniebowstąpienia Zmartwychwstały Pan powiedział do swoich uczniów: „Będziecie moimi świadkami aż po krańce ziemi” (Dz 1,8). Tutaj w Australii złóżmy dziękczynienie Panu za dar wiary, który został nam dany, jak skarb przekazywany z pokolenia na pokolenie we wspólnocie Kościoła. Tutaj, w Oceanii złóżmy szczególne podziękowania za tych wszystkich pełnych odwagi misjonarzy, oddanych księży i pełnych wiary chrześcijańskich rodziców i dziadków, nauczycieli i katechetów, którzy budowali Kościół w tych krajach – za świadków takich, jak błogosławiona Mary MacKillop, Święty Piotr Chanel, błogosławiony Piotr To Rot i wielu innych! Moc Ducha odkryta w ich życiu nadal działa w dobru, które pozostawili, w społeczeństwie, które ukształtowali i które jest wam powierzone.  

                Droga młodzieży, pozwólcie mi zadać wam pytanie. Co wy pozostawicie następnemu pokoleniu? Czy budujecie wasze życie na solidnych fundamentach, czy budujecie coś, co przetrwa? Czy przeżywacie wasze życie w sposób, który otwiera przestrzeń dla Ducha pośrodku świata, który chce zapomnieć Boga lub nawet odrzuca Go w imię źle pojętej wolności? W jaki sposób wykorzystujecie dary, jakie otrzymaliście, „moc”, którą Duch Święty jest gotów uwolnić w was nawet teraz? Jaką spuściznę pozostawicie młodym ludziom, którzy nadejdą po was? Czego dokonacie?

                Moc Ducha Świętego nie tylko oświeca nas i pociesza. Ona również wskazuje nam przyszłość, nadejście Królestwa Bożego. Co za wspaniała wizja odkupionej i odnowionej ludzkości objawia nam się w nowym wieku obiecanym w dzisiejszej Ewangelii! Święty Łukasz mówi nam, że Jezus Chrystus jest spełnieniem wszystkich obietnic Boga, Mesjaszem, który posiada pełnię Ducha Świętego, aby objawić Go  całej ludzkość. Wylanie Ducha Chrystusa na ludzkość jest obietnicą nadziei i wyzwolenia od wszystkiego, co nas zubaża. On daje niewidomym przejrzenie, uciśnionych odsyła wolnymi oraz tworzy jedność w różnorodności i poprzez nią (por. Łk 4, 18-19; Iz 61, 1-2). Ta moc może stworzyć nowy świat: może „odnowić oblicze ziemi” (por. Ps 104,30)!

                Umocnieni Duchem i korzystając z bogatej wizji wiary nowe pokolenie chrześcijan jest wzywane do pomocy w budowaniu świata, w którym dar życia od Boga jest przyjmowany z radością, szacunkiem i troską – a nie jest odrzucony, traktowany ze strachem czy niszczony. Nowa era, w której miłość nie jest chciwa czy samolubna, lecz czysta, wierna i prawdziwie wolna, otwarta na innych, pełna szacunku dla ich godności, poszukująca dobra, promieniejąca radością i pięknem. Nowa era, w której nadzieja uwalnia nas od powierzchowności, apatii i samo-fascynacji, które tłumią nasze dusze i zatruwają związki międzyludzkie. Drodzy młodzi przyjaciele, Pan zaprasza was, abyście byli prorokami tej nowej ery, posłańcami Jego miłości, przyciągając ludzi do Ojca i budując przyszłość w nadziei dla całej ludzkości.

                Świat potrzebuje tego odnowienia! W tak wielu z naszych społeczeństw obok materialnego dobrobytu powiększa się pustynia duchowa: pustka wnętrza, nieokreślony lęk, ukryte poczucie desperacji. Ilu z naszych rówieśników buduje popękane i puste cysterny (Jr 2,13) w rozpaczliwym poszukiwaniu znaczenia – ostatecznego znaczenia, jakie tylko miłość może przynieść? Jest to wielki i uwalniający dar, który daje nam Ewangelia: odkrywa naszą godność jako mężczyzn i kobiet, stworzonych na obraz i podobieństwo Boga. Odkrywa subtelne wołanie ludzkości, która ma znaleźć spełnienie w miłości. Ujawnia prawdę o człowieku i prawdę o życiu.

                Kościół również potrzebuje tego odnowienia! Potrzebuje waszej wiary, waszego idealizmu i waszej hojności tak aby zawsze był młody Duchem (por. Lumen Gentium, 4)!  W dzisiejszym drugim czytaniu Apostoł Paweł przypomina nam, że każdy chrześcijanin z osobna otrzymał dar przeznaczony do budowania Ciała Chrystusa. Kościół przede wszystkim potrzebuje daru młodych, wszystkich młodych. Potrzebuje wzrastać w mocy Ducha, który nawet teraz dodaje radości waszej młodości i inspiruje was do służby Panu z radością. Otwórzcie wasze serca na tę moc! Kieruję to wołanie w szczególny sposób do tych z was, których Pan powołuje do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Nie lękajcie się powiedzieć „tak” Jezusowi, odnaleźć radości w wypełnianiu Jego woli, oddaniu się zupełnie pasji świętości oraz wykorzystaniu wszystkich talentów w służbie innym!

               Za chwilę rozpoczniemy ceremonię sakramentu Bierzmowania. Duch Święty zstąpi na kandydatów; zostaną naznaczeni darem Ducha Świętego i posłani, aby być świadkami Chrystusa. Co znaczy otrzymać “pieczęć” Ducha Świętego? Oznacza to być trwale naznaczonym, na stałe odmienionym, nowym stworzeniem! Dla tych, którzy otrzymali ten dar, nic nie będzie już takie samo! Być ”ochrzczonym” w jednym Duchu (cf. 1 Kor 12, 13) oznacza zapłonąć miłością Boga. Być tym, któremu ”dane jest pić” ze źródeł Ducha Świętego oznacza być pokrzepionym pięknem tego, co Pan przygotował dla nas i dla świata, i stać się źródłem duchowego orzeźwienia dla innych. Być “naznaczonym Duchem Świętym” oznacza nie lękać się bronić Chrystusa, pozwalając, żeby prawda Ewangelii przeniknęła nasz sposób widzenia, myślenia i działania, gdy dążymy do triumfu cywilizacji miłości.

                Zanosząc naszą modlitwę za bierzmowanych prośmy także, aby moc Ducha Świętego odnowiła łaskę naszego własnego Bierzmowania. Niech Duch Święty wyleje obfite dary na wszystkich tu obecnych, na miasto Sydney, na Australię i wszystkich jej mieszkańców! Niech każdy z nas zostanie odnowiony w duchu mądrości i rozumu, w duchu rady i męstwa, w duchu umiejętności i pobożności, w duchu bojaźni Bożej!

                Przez pełne miłości wstawiennictwo Maryi, Matki Kościoła, niech te dwudzieste trzecie Światowe Dni Młodzieży będą przeżywane jako nowy Wieczernik, z którego wszyscy, płonąc ogniem miłości Ducha Świętego, wyruszymy, aby głosić Zmartwychwstałego Chrystusa i porywać każde serce dla Niego! Amen.

 

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI z okazji XXIII ŚDM
 Środa, 1 sierpnia 2007

Drodzy Młodzi!

  1. XXIII Światowy Dzień Młodzieży

     Zawsze z wielką radością wspominam wiele chwil przeżytych razem w Kolonii w sierpniu 2005 roku. Na zakończenie tamtej niezapomnianej manifestacji wiary i entuzjazmu, która odcisnęła się w moim umyśle i w moim sercu, wyznaczyłem miejsce następnego spotkania w Sydney w 2008 roku. Będzie to XXIII Światowy Dzień Młodzieży, którego tematem będą słowa: „Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i staniecie się moimi świadkami” (Dz 1, 8).

Myślą przewodnią przygotowań duchowych do spotkania w Sydney jest Duch Święty i misja. Tak jak w roku 2006 zatrzymaliśmy się na medytowaniu Ducha Świętego jako Ducha prawdy, a w roku 2007 próbujemy odkryć Go głębiej jako Ducha miłości, tak w drodze na Światowy Dzień Młodzieży 2008 rozważać będziemy prawdę o Duchu mocy i świadectwa, który daje nam odwagę, by żyć Ewangelią oraz żarliwość w jej głoszeniu. Jest więc czymś zasadniczym, by każdy z was młodych, w swojej wspólnocie i ze swoimi wychowawcami, mógł rozważyć prawdę o tym głównym Bohaterze historii zbawienia, którym jest Duch Święty, czyli Duch Jezusa, dochodząc do osiągnięcia tak wysokich celów jak:

·                                   odkrycie prawdziwej tożsamości Ducha Świętego, przede wszystkim poprzez słuchanie Słowa Bożego w Objawieniu biblijnym;

·                                   jasne uświadomienie sobie Jego ciągłej, aktywnej obecności w życiu Kościoła; w szczególności odkrycie, że Duch Święty dzięki sakramentom chrześcijańskiej inicjacji: Chrzest, Bierzmowanie i Eucharystia, jawi się jako „dusza”, życiowy oddech właściwego życia chrześcijańskiego;

·                                   stanie się zdolnym do dojrzewania w rozumieniu Jezusa w sposób coraz bardziej głęboki i radosny, i jednocześnie realizowanie skutecznego urzeczywistniania Ewangelii na progu trzeciego tysiąclecia.

Poprzez to orędzie chętnie ofiaruję wam punkty do medytacji, abyście zgłębiając je w ciągu tego roku przygotowań, zweryfikowali w oparciu o nie jakość waszej wiary w Ducha Świętego; byście odnaleźli ją - jeśli została utracona, umocnili - jeśli osłabła, rozsmakowali się w niej - jako towarzyszce Ojca i Syna Jezusa Chrystusa, właśnie dzięki nieodzownemu działaniu Ducha Świętego. Nie zapominajcie nigdy, że Kościół, a nawet cała ludzkość, ta, która was otacza i ku której zmierzacie, wiele oczekuje od was młodych, ponieważ macie w sobie najwyższy dar Ojca, Ducha Jezusa.

  1. Obietnica Ducha Świętego w Biblii

     Uważne słuchanie Słowa Bożego w odniesieniu do tajemnicy i dzieła Ducha Świętego prowadzi nas do wielkiej i znaczącej wiedzy, którą chcę zawrzeć w następujących punktach.

     Tuż przed wniebowstąpieniem Jezus powiedział do uczniów: „Oto ześlę na was obietnicę mojego Ojca” (Łk 24,49). Wypełniło się to w dniu Pięćdziesiątnicy, kiedy uczniowie byli zgromadzeni na modlitwie w Wieczerniku razem z Maryją Panną. Wylanie Ducha Świętego na rodzący się Kościół było wypełnieniem dość dawnej obietnicy Boga, zapowiedzianej i przygotowywanej w całym Starym Testamencie.

     W rzeczywistości już od pierwszych stron Biblia przywołuje Ducha Bożego, który jako tchnienie „unosił się nad wodami” (Rdz 1,2) i precyzuje, że Bóg tchnął w nozdrza tchnienie życia (por. Rdz 2,7), wzbudzając w nim w ten sposób samo życie. Po grzechu pierworodnym ożywiający Duch Boga objawiał się wiele razy w historii ludzkości, powołując proroków, aby wzywali naród wybrany do powrotu do Boga i do wiernego przestrzegania przykazań. W słynnej wizji proroka Ezechiela Bóg ożywia swoim Duchem naród żydowski, przedstawiony jako „wyschnięte kości” (por. 37,1-14). Joel zapowiedział „wylanie Ducha” na cały naród, nie wyłączając nikogo: „I wyleję potem - pisał święty Autor - Ducha mego na wszelkie ciało … Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach” (3,1-2).

     Kiedy nadeszła „pełnia czasów” (por. Ga 4,4) Anioł Pański objawił Dziewicy z Nazaretu, że Duch Święty, „moc Najwyższego”, zstąpi na Nią i Ją osłoni. Ten zaś, którego pocznie będzie święty i będzie nazwany Synem Bożym (por. Łk 1,35). Według wyrażenia proroka Izajasza Mesjasz będzie tym, na którym spocznie Ducha Pana (por. 11,1-2; 42,1). To właśnie proroctwo podjął Jezus na początku swej publicznej działalności w synagodze w Nazarecie: „Duch Pański - wypowiedział to wśród zdumienia obecnych - spoczywa na Mnie; ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4,18-19; por. Iz 61,1-2). Zwracając się do obecnych odniósł do siebie samego te prorockie słowa potwierdzając: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4,21). I jeszcze przed swoją śmiercią na krzyżu wielokrotnie zapowiadał swoim uczniom przyjście Ducha Świętego, „Pocieszyciela”, którego misją będzie dawanie o Nim świadectwa i towarzyszenie wierzącym, nauczając ich i prowadząc do całej Prawdy (por. J 14,16-17.25-26; 15,26; 16,13).

  1. Pięćdziesiątnica, początek misji Kościoła

     Wieczorem w dzień swego zmartwychwstania Jezus ukazując się uczniom „tchnął na nich i powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego!” (J 20,22). Z jeszcze większą mocą Duch Święty zstąpił na Apostołów w dniu Pięćdziesiątnicy: „Nagle dał się słyszeć z nieba szum - czytamy w Dziejach Apostolskich - jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden” (2,2-3).

Duch Święty odnowił wewnętrznie Apostołów, przyoblekając ich w moc, która uczyniła ich odważnymi w przepowiadaniu bez lęku, że: „Chrystus umarł i zmartwychwstał!”. Wolni od wszelkiego lęku zaczęli przemawiać ze śmiałością (por. Dz 2,29; 4,13; 4.29.31). Z zalęknionych rybaków stali się odważnymi heroldami Ewangelii. Nawet ich nieprzyjaciele nie potrafili zrozumieć, jak ci „nieuczeni i prości” ludzie (por. Dz 4,13) mogą prezentować taką odwagę i znosić przeciwności, cierpienia i prześladowania z radością. Nic ich nie mogło zatrzymać. Tym, którzy próbowali ich przymusić do milczenia odpowiadali: „My nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20). Tak narodził się Kościół, który od dnia Pięćdziesiątnicy nie przestał promieniować Dobrą Nowiną „aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).

  1. Duch Święty, dusza Kościoła i źródło wspólnoty

     Chcąc zrozumieć misję Kościoła musimy powrócić do Wieczernika, gdzie uczniowie pozostali wspólnie (por. Łk 24,49), modląc się z Maryją, „Matką”, w oczekiwaniu na obiecanego Ducha. Z tej ikony rodzącego się Kościoła każda wspólnota chrześcijańska musi stale czerpać natchnienie. Płodność apostolska i misyjna nie jest głównie rezultatem programów i metod duszpasterskich mądrze opracowanych i „wydajnych”, ale jest owocem nieustannej wspólnotowej modlitwy (por. Paweł VI, Evangelii nuntiandi, 75). Skuteczność misji zakłada ponadto, że wspólnoty będą w jedności, czyli że będą mieć „jedno serce i jedną duszę” (por. Dz 4,32) i będą gotowe świadczyć miłość i radość, które Duch Święty wzbudza w sercach wiernych (por. Dz 2,42). Sługa Boży Jan Paweł II napisał, że misja Kościoła, zanim jeszcze stanie się działaniem, jest świadectwem i promieniowaniem (por. Enc. Redemptoris missio, 26). Tak było na początku chrześcijaństwa, kiedy poganie, jak pisze Tertulian, nawracali się, widząc miłość, która królowała wśród chrześcijan: „Patrzcie - mówili - jak oni się miłują” (por. Apologetico, 39 §7).

 Kończąc to szybkie spojrzenie na Słowo Boże w Biblii, zachęcam was, byście wzięli pod uwagę, że Duch Święty stał się największym darem Boga dla człowieka, a więc najwyższym świadectwem Jego miłości do nas, miłości, która wyraża się konkretnie w „tak dla życia”, jakiego Bóg pragnie dla każdego swojego stworzenia. To „tak dla życia” ma swoją pełną postać w Jezusie z Nazaretu i w Jego zwycięstwie nad złem dzięki dziełu odkupienia. W odniesieniu do tego nie zapominajmy nigdy, że Ewangelia Jezusa, właśnie w mocy Ducha, nie może być zredukowana do czystych stwierdzeń, ale musi stać się „dobrą nowiną dla ubogich, wyzwoleniem więźniów, przejrzeniem dla ślepych …”. I to, co się objawiło z całą siłą w dniu Pięćdziesiątnicy, stając się łaską i zadaniem Kościoła wobec świata, jest zasadniczą misją Kościoła.

My jesteśmy owocami tej misji Kościoła za sprawą Ducha Świętego. Nosimy w sobie tę pieczęć miłości Ojca w Jezusie Chrystusie, którą jest Duch Święty. Nie zapominajmy tego nigdy, gdyż Duch Pana zawsze pamięta o każdym i chce, poprzez was młodych w szczególności, wzbudzać w świecie wiatr i ogień nowej Pięćdziesiątnicy.

  1. Duch Święty „Mistrz wnętrza”

     Drodzy młodzi, także i dzisiaj Duch Święty kontynuuje działanie z mocą w Kościele, a Jego owoce są obfitujące w takiej mierze, w jakiej jesteśmy gotowi otworzyć się na Jego odnawiającą siłę. Przeto ważne jest, aby każdy z nas poznał Go, wszedł z Nim w relację i pozwolił się przez Niego prowadzić. Tutaj rodzi się naturalnie pytanie: kim jest dla mnie Duch Święty? Nie mało jest przecież takich chrześcijan, dla których pozostaje On „wielkim nieznanym”. Oto, dlaczego, przygotowując się do kolejnego Światowego Dnia Młodzieży, chciałem zaprosić was do pogłębienia osobistej znajomości Ducha Świętego. W naszym wyznaniu wiary mówimy: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi” (Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański). Tak, Duch Święty, Duch miłości Ojca i Syna, jest Źródłem życia, które nas uświęca, „ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Jednakże nie wystarczy Go poznać; trzeba przyjąć Go jako przewodnika naszych dusz, jako „Mistrza wnętrza”, który nas wprowadzi w Tajemnicę Trójcy, gdyż tylko On może nas otworzyć na wiarę i pozwolić żyć nią w pełni każdego dnia. On kieruje nas ku innym, rozpala w nas ogień miłości, czyni misjonarzami miłości Boga.

Wiem dobrze ile wy młodzi niesiecie w sercu wielkiego szacunku i miłości do Jezusa, jak pragniecie Go spotkać i z Nim rozmawiać. Jednakże pamiętajcie, że właśnie obecność Ducha Świętego w nas potwierdza, tworzy i buduje naszą osobę na Osobie samego Jezusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Stawajmy się więc domownikami Ducha Świętego, aby być nimi dla Jezusa.

  1. Sakramenty Bierzmowania i Eucharystii

     Powiecie jednak: jakże możemy pozwolić się odnowić Duchowi Świętemu i wzrastać w naszym życiu duchowym? Odpowiedź - znacie ją - jest taka: jest to możliwe dzięki sakramentom, ponieważ wiara rodzi się w nas i umacnia dzięki sakramentom, szczególnie sakramentom chrześcijańskiej inicjacji: Chrztu, Bierzmowania i Eucharystii, które dopełniają się i są nierozerwalne (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1285). Ta prawda o trzech sakramentach, które znajdują się u początku naszego bycia chrześcijanami, została być może zaniedbana w życiu wiary nie małej liczby chrześcijan, dla których stały się one gestami dokonanymi w przeszłości, bez rzeczywistego wpływu na dzień dzisiejszy, jak korzenie bez soków życia. Zdarza się, że przyjąwszy Bierzmowanie wielu młodych oddala się od życia wiary. Są też i młodzi, którzy nawet nie przyjmują tego sakramentu. A przecież to poprzez sakramenty Chrztu, Bierzmowania i później, w sposób ciągły, Eucharystii, Duch Święty czyni nas dziećmi Ojca, braćmi Chrystusa, członkami swojego Kościoła, zdolnymi do prawdziwego świadectwa Ewangelii, doświadczającymi radości wiary.

     Zapraszam was więc do refleksji nad tym wszystkim, co tutaj wam napisałem. Dziś jest szczególnie ważne, aby odkryć sakrament Bierzmowania i odnaleźć jego wartość dla naszego duchowego wzrostu. Kto przyjął sakramenty Chrztu i Bierzmowania niechaj pamięta, że stał się „świątynią Ducha”: Bóg w nim mieszka. Niech będzie zawsze świadom tego i niech sprawia, aby skarb, który jest w nim przyniósł owoce świętości. Kto jest ochrzczony, a nie przyjął jeszcze sakramentu Bierzmowania niech się przygotuje, aby go otrzymać, wiedząc, że tak stanie się chrześcijaninem „dojrzałym”, gdyż Bierzmowanie udoskonala łaskę chrztu (por. CCC, 1302-1304).

     Bierzmowanie daje nam specjalną siłę, aby świadczyć i chwalić Boga całym naszym życiem (por. Rz 12,1); czyni nas wewnętrznie świadomymi naszej przynależności do Kościoła, „Ciała Chrystusa”, którego wszyscy jesteśmy żywymi członkami, solidarni jedni z drugimi (por. 1 Kor 12,12-25). Pozwalając się prowadzić Duchowi Świętemu, każdy ochrzczony może wnieść własny wkład w budowanie Kościoła dzięki charyzmatom, jakie On daje, gdyż „każdemu objawia się Duch dla wspólnego dobra” (1 Kor 12,7). Kiedy Duch Święty działa, wzbudza w sercu swoje owoce, którymi są „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22). Do tych spośród was, którzy jeszcze nie przyjęli sakramentu Bierzmowania kieruję serdeczne zaproszenie, abyście przygotowali się do jego przyjęcia, prosząc o pomoc waszych kapłanów. To szczególna chwila łaski, jaką Pan wam ofiaruje: nie pozwólcie jej uciec!

     Chciałbym tutaj dodać jeszcze słowo o Eucharystii. Aby wzrastać w życiu chrześcijańskim konieczne jest karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa: rzeczywiście, jesteśmy ochrzczeni i bierzmowani w odniesieniu do Eucharystii (por. CCC, 1322; Sacramentum caritatis, 17). „Źródło i szczyt” życia chrześcijańskiego, Eucharystia, jest „nieustanną Pięćdziesiątnicy”. Za każdym razem kiedy celebrujemy Mszę Świętą otrzymujemy Ducha Świętego, który jednoczy nas głęboko z Chrystusem i w Niego nas przemienia. Jeżeli, drodzy młodzi, często uczestniczycie w celebracji Eucharystii, jeżeli poświęcacie część waszego czasu na adorację Najświętszego Sakramentu, to ze Źródła miłości, jakim jest Eucharystia, udzieli się wam ta radosna determinacja, aby zadedykować życie w naśladowaniu Ewangelii. W tym samym czasie doświadczycie, że tam, gdzie nie docierają nasze siły dociera Duch Święty. Przemieniając nas i napełniając swoją mocą czyni nas świadkami pełnymi misyjnego zapału Chrystusa zmartwychwstałego.

  1. Konieczność i pilność misji

     Wielu młodych patrzy na swoje życie z obawą i zadaje sobie wiele pytań co do swej przyszłości. Zaniepokojeni pytają: jak odnaleźć się w świecie naznaczonym licznymi i ciężkimi niesprawiedliwościami i cierpieniami? Jak odnieść się do egoizmu i przemocy, które niekiedy zdają się zwyciężać? Jak nadać życiu pełny sens? Jak przyczynić się do tego, aby owoce Ducha, które wyżej wymieniliśmy - „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (n. 6) - zalały ten zraniony i kruchy świat, świat młodych przede wszystkim? Na jakich warunkach Duch, który ożywiał pierwsze stworzenie, a nade wszystko drugie - odkupienie, może stać się duszą nowej ludzkości? Nie zapominajmy, że im większy jest dar Boga - a dar Ducha Jezusa jest największym - to tak samo wielka jest potrzeba tkwiąca w świecie, by go otrzymać. Stąd ogromna i pełna pasji jest misja Kościoła, by dać temu wiarygodne świadectwo. Wy młodzi, poprzez Światowy Dzień Młodzieży w pewnym sensie poświadczacie chęć uczestnictwa w tej misji. W związku z tym, leży mi na sercu, drodzy przyjaciele, przypomnieć wam niektóre prawdy jako punkty odniesienia do medytacji. Jeszcze raz wam powtarzam, że tylko Chrystus może zaspokoić najgłębsze pragnienia serca człowieka; tylko On jest zdolny ucywilizować ludzkość i doprowadzić ją do „przebóstwienia”. Mocą swojego Ducha rozlewa On w naszych sercach miłość Bożą, która czyni nas zdolnymi, by kochać bliźniego i być gotowymi do służby dla niego. Duch Święty oświeca, objawiając Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, wskazuje drogę do najpełniejszego upodobnienia się do Niego, aby być „wyrazem i narzędziem miłości, która od Niego pochodzi” (Enc. Deus caritas est, 33). Kto pozwala się prowadzić Duchowi Świętemu rozumie, że oddanie się służbie Ewangelii nie jest opcją fakultatywną. Wie jak pilne jest przekazywanie innym tej Dobrej Nowiny. Jednak, trzeba to przypomnieć raz jeszcze, świadkami Chrystusa możemy być tylko wtedy, kiedy pozwolimy się prowadzić Duchowi Świętemu, który jest „głównym podmiotem ewangelizacji” (por. Evangelii nuntiandi, 75) i „głównym sprawcą misji” (por. Redemptoris missio, 21). Drodzy młodzi, jak wielokrotnie powtarzali to moi czcigodni Poprzednicy Paweł VI i Jan Paweł II, głoszenie Ewangelii i świadectwo wiary są dzisiaj konieczne jak nigdy dotąd (por. Redemptoris missio, 1). Ktoś może pomyśleć, że zaoferowanie cennego skarbu wiary osobom, które w nim nie współuczestniczą może być nietolerancją wobec nich, ale tak nie jest, ponieważ proponowanie Chrystusa nie oznacza narzucania Go (por. Evangelii nuntiandi, 80). Zresztą, dwa tysiące lat temu dwunastu Apostołów oddało życie, ażeby Chrystus był znany i miłowany. Od tamtych czasów Ewangelia rozszerza się poprzez wieki dzięki mężczyznom i kobietom ożywianych tą samą gorliwością misyjną. Dlatego także i dzisiaj potrzeba uczniów Chrystusa, którzy nie szczędziliby czasu i energii na służbę Ewangelii. Potrzeba młodych, którzy pozwolą płonąć w sobie miłości Bożej i hojnie odpowiedzą na jej nalegający apel, tak jak uczyniło to wielu młodych błogosławionych i świętych z przeszłości i również z czasów nam bliższych. W szczególności zapewniam was, że Duch Jezusa zaprasza dzisiaj was młodych, abyście nieśli dobrą nowinę o Jezusie waszym rówieśnikom. Niewątpliwy wysiłek dorosłych, by w sposób zrozumiały i przekonujący spotkać się ze środowiskiem ludzi młodych może być znakiem, poprzez który Duch pragnie zmobilizować was młodych do podjęcia się tego zadania. To wy znacie ideały, język, ale także rany, oczekiwania i jednocześnie pragnienie dobra waszych rówieśników. Oto otwiera się szeroki świat uczuć, pracy, formacji, oczekiwań, cierpień młodzieżowych... Niech każdy z was ma odwagę obiecać Duchowi Świętemu, że przyprowadzi jednego młodego do Jezusa Chrystusa, w sposób, jaki uzna za najlepszy, potrafiąc „zdać sprawę z nadziei, która w nim jest, z łagodnością” (por. 1 P 3,15).

     Aby osiągnąć ten cel, drodzy przyjaciele, bądźcie świętymi, bądźcie misjonarzami. Nigdy bowiem nie można oddzielić świętości od misji (por. Redemptoris missio, 90). Nie lękajcie się stać świętymi misjonarzami jak św. Franciszek Ksawery, który przemierzył Daleki Wschód głosząc Dobrą Nowinę aż do wyczerpania sił, czy jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która była misjonarką, choć nie opuściła Karmelu: zarówno pierwszy jak i druga są „Patronami Misji”. Bądźcie gotowi zaryzykować życiem, aby oświecić świat prawdą Chrystusa; aby odpowiedzieć miłością na nienawiść i na pogardę dla życia; aby głosić nadzieję Chrystusa zmartwychwstałego w każdym zakątku ziemi.

  1. Przyzywać „nowej Pięćdziesiątnicy” dla świata

     Drodzy młodzi, oczekuję was licznie w lipcu 2008 roku w Sydney. Będzie to opatrznościowa okazja, aby doświadczyć w pełni mocy Ducha Świętego. Przybądźcie jak najliczniej, aby być znakiem nadziei i cenną podporą dla wspólnot Kościoła w Australii, które przygotowują się, aby was przyjąć. Dla młodzieży kraju, który będzie nas gościć stanie się to wyjątkową sposobnością, by zsekularyzowanemu w wielu kierunkach społeczeństwu obwieścić piękno i radość Ewangelii. Australia, jak cała Oceania, potrzebuje odkrycia swoich chrześcijańskich korzeni. W Adhortacji posynodalnej Ecclesia in Oceania Jan Paweł II napisał: „W mocy Ducha Świętego Kościół Oceanii przygotowuje się do nowej ewangelizacji narodów, które dzisiaj są spragnione Chrystusa …. Nowa ewangelizacja jest priorytetem dla Kościoła w Oceanii” (n. 18).

     Na tym ostatnim etapie drogi, która prowadzi nas na XXIII Światowy Dzień Młodzieży, zapraszam was do poświęcenia czasu na modlitwę i na waszą formację duchową, abyście w Sydney mogli odnowić przyrzeczenia waszego Chrztu i waszego Bierzmowania. Wspólnie przywoływać będziemy Ducha Świętego, prosząc Boga z ufnością o dar odnowionej Pięćdziesiątnicy dla Kościoła i dla ludzkości trzeciego tysiąclecia.

     Maryja, zjednoczona z Apostołami na modlitwie w Wieczerniku, niech wam towarzyszy w czasie tych miesięcy i niech wszystkim młodym chrześcijanom wyprosi nowe wylanie Ducha Świętego, który zapali wasze serca. Pamiętajcie: Kościół pokłada w was nadzieję! My Pasterze, w szczególności, prosimy, abyście kochali i uczyli kochać coraz bardziej Jezusa i wiernie Go naśladowali. Z tymi uczuciami błogosławię wszystkim z wielką miłością.

Benedykt XVI

Lorenzago, 20 lipca 2007

 

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI z okazji XXII ŚDM
 Wtorek, 6 lutego 2007

Ojciec Święty Benedykt XVI skierował orędzie do młodych na XXII Światowy Dzień Młodzieży. Jego mottem są słowa z Ewangelii św. Jana: "Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 13, 34). XXII ŚDM obchodzony będzie w wymiarze diecezjalnym w Niedzielę Palmową 1 kwietnia 2007 r.

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI z okazji XXII ŚDM

 "Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 13, 34)

Drodzy młodzi,
z okazji XXII Światowego Dnia Młodzieży, który przeżywać będziemy w diecezjach w najbliższą Niedzielę Palmową, chciałbym wam zaproponować rozważenie słów Jezusa: "Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem" (J 13, 34).

Czy można kochać?
Każda osoba odczuwa pragnienie, by kochać i być kochaną. Jednakże jak trudno jest kochać, ileż błędów i niepowodzeń wydaje się być wpisanych w miłość! Są i tacy, którzy powątpiewają czy miłość jest w ogóle możliwa. Ale jeśli nawet braki emocjonalne czy uczuciowe rozczarowania mogą doprowadzać do myślenia, że miłość jest jakąś utopią, jakimś nieosiągalnym snem, to czy można się z tym pogodzić? Nie! Miłość jest możliwa i celem tego mego orędzia jest rozbudzenie w każdym z was, którzy jesteście przyszłością i nadzieją ludzkości, ufności w miłość prawdziwą, wierną i silną; miłość, która rodzi pokój i radość; miłość, która łączy osoby, sprawiając, że czują się one wolne we wzajemnym szacunku. Pozwólcie więc, że razem z wami rozważę trzy momenty szlaku "odkrywania" miłości.

Bóg, źródłem miłości

Pierwszy moment dotyczy jedynego źródła prawdziwej miłości: jest nim Bóg. Wyraźnie ukazuje to św. Jan stwierdzając, że "Bóg jest miłością" (J 4, 8.16); nie chce on tym samym powiedzieć jedynie, że Bóg nas kocha, lecz że sama istota Boga jest miłością. Znajdujemy się tutaj wobec najbardziej jasnego objawienia źródła miłości, którym jest tajemnica trynitarna: w Bogu, jednym a w trzech Osobach, gdzie istnieje odwieczna wymiana miłości pomiędzy osobami Ojca i Syna, miłość nie jest jakąś energią czy uczuciem, lecz Osobą, jest Duchem Świętym.

Krzyż Chrystusa objawia całkowicie miłość Boga

W jaki sposób objawia się nam Bóg-Miłość? Jesteśmy tutaj w drugim momencie naszego rozważania. Nawet, jeśli w dziele stworzenia znaki Bożej miłości są jasne, to pełne objawienie wewnętrznej tajemnicy Boga dokonuje się poprzez Wcielenie, kiedy to sam Bóg staje się człowiekiem. W Chrystusie, prawdziwym Bogu i prawdziwym Człowieku, poznaliśmy miłość w całej jej okazałości. Rzeczywiście "prawdziwą nowością Nowego Testamentu – jak napisałem w encyklice Deus caritas est – nie są nowe idee, lecz sama postać Chrystusa, który ucieleśnia pojęcia - niesłychany, niebywały realizm" (n. 12). Całkowite i doskonałe objawienie miłości Bożej dokonuje się na Krzyżu, gdzie, jak stwierdza św. Paweł "Bóg okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami" (Rz 5, 8). Każdy z nas może przeto bez ryzyka błędu powiedzieć, że  "Chrystus mnie umiłował i samego siebie wydał za mnie" (por. Ef 5, 2). Żadne ludzkie życie, odkupione przez Jego krew, nie jest bezużyteczne czy mało wartościowe, gdyż wszyscy jesteśmy osobiście przez Niego kochani miłością żarliwą i wierną, miłością bez granic. Krzyż, głupstwo dla świata i zgorszenie dla wielu wierzących, dla tych, którzy pozwalają się mu dotknąć aż do głębi swojego istnienia jest "mądrością Bożą"; "to bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi" (por. 1 Kor 1, 24-25). Ukrzyżowany, który po zmartwychwstaniu na zawsze posiada znaki swej męki, uwydatnia właśnie dobitnie "zniekształcenia" i kłamstwa na temat Boga, przybierające idee gwałtu, zemsty czy odrzucenia. Chrystus jest Barankiem Bożym, który bierze na siebie grzech świata i z serca człowieka wykorzenia nienawiść. Oto Jego prawdziwa "rewolucja": miłość.

Kochać bliźniego jak Chrystus nas kocha

Tak oto dotarliśmy do trzeciego momentu naszego rozważania. Na krzyżu Chrystus wydaje okrzyk:
"Pragnę" (J 19, 28): objawia tym samym gorące pragnienie miłowania i bycia kochanym przez każdego z nas. Tylko, jeśli zrozumiemy głębię i intensywność tego misterium, uświadomimy sobie konieczność bezzwłocznego ukochania Boga tak, "jak" On nas ukochał. Wymaga to od nas, gdy zajdzie potrzeba, oddania swego życia za braci, wsparci Jego miłością. Już w Starym Testamencie Bóg powiedział: "Będziesz miłował bliźniego jak siebie samego" (Kpł 19, 18), lecz nowość Chrystusa polega na tym, że kochać tak jak On nas ukochał, znaczy kochać wszystkich, bez różnicy, także wrogów, "do końca" (por. J 13, 1).

Świadkowie miłości Chrystusa

Chciałbym teraz, drodzy młodzi, zatrzymać się na trzech płaszczyznach życia codziennego, gdzie szczególnie jesteście wezwani, by doświadczyć miłości Boga. Pierwszą płaszczyzną jest Kościół, który jest naszą duchową rodziną złożoną ze wszystkich uczniów Chrystusa. Pomni na Jego słowa: "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali" (J 13, 35), napełniajcie waszym entuzjazmem i waszą miłością działalność parafii, wspólnot, ruchów kościelnych i grup młodzieżowych, do których należycie. Bądźcie gorliwi w poszukiwaniu dobra dla innych i wierni podjętym obowiązkom. Nie wahajcie się wyrzekać z radością niektórych waszych przyjemności, podejmujcie chętnie konieczne ofiary, dawajcie świadectwo waszej wiernej miłości do Jezusa, głosząc Jego Ewangelię, zwłaszcza wśród waszych rówieśników.

Przygotować się do przyszłości

Drugą płaszczyzną, na której jesteście wezwani, by wyrażać miłość i w niej wzrastać, jest wasze przygotowanie do przyszłości, która na was czeka. Jeśli jesteście narzeczonymi, Bóg ma plan miłości dla waszej przyszłości jako pary i jako rodziny; istotne jest więc, abyście go z pomocą Kościoła odkryli, wolni od rozpowszechnionych przesądów, że chrześcijaństwo ze swoimi przykazaniami i zakazami, rzuca przeszkody wobec radości kochania i zabrania szczególnie doświadczania pełnego szczęścia, jakiego mężczyzna i kobieta szukają we wzajemnej miłości. Miłość mężczyzny i kobiety jest podstawą ludzkiej rodziny a związek stworzony przez mężczyznę i kobietę ma swój fundament w pierwotnym Bożym planie (por. Rdz 2, 18-25). Uczyć się kochać jako para jest cudowną drogą, która wymaga jednak zaangażowanych ćwiczeń. Okres narzeczeństwa, zasadniczy w tworzeniu pary, jest czasem oczekiwania i przygotowania, który winien być przeżywany w czystości gestów i słów. To pozwala dojrzewać w miłości, w zatroskaniu i uwadze skierowanej w stronę drugiego; pomaga ćwiczyć panowanie nad sobą, rozwijać szacunek wobec drugiego, wszystkie cechy prawdziwej miłości, która nie szuka najpierw własnego zaspokojenia ani własnego dobra. We wspólnej modlitwie proście Pana, aby strzegł i wzbogacał waszą miłość oraz oczyszczał ją z wszelkiego egoizmu. Nie wahajcie się szczodrze odpowiedzieć wołaniu Pana, by małżeństwo chrześcijańskie stało się prawdziwym i własnym powołaniem Kościoła. Jednocześnie, drodzy chłopcy i drogie dziewczęta, bądźcie gotowi powiedzieć "tak", jeśli Bóg wezwie was na drogę kapłaństwa służebnego lub życia konsekrowanego. Wasz przykład będzie odważnym umocnieniem dla wielu innych waszych rówieśników, którzy poszukują prawdziwego szczęścia.

Wzrastać w miłości każdego dnia

Trzecia płaszczyzna zaangażowania, która pociąga za sobą miłość to życie codzienne, razem z jego licznymi relacjami. Odnoszę się tu w szczególności do rodziny, szkoły, pracy oraz czasu wolnego. Drodzy młodzi, pielęgnujcie wasze talenty nie tylko, aby zdobyć pozycję społeczną, ale także, aby innym pomagać "wzrastać". Rozwijajcie wasze zdolności nie tylko, aby stać się "konkurencyjni" i "produktywni", ale by być "świadkami miłości". W formacji zawodowej zjednoczcie wysiłki, aby zdobyć wiedzę religijną konieczną do wypełniania waszej misji w sposób odpowiedzialny. W szczególności zachęcam was, byście pogłębili znajomość społecznej nauki Kościoła, aby jej zasady inspirowały i oświecały waszą działalność w świecie. Duch Święty niechaj uczyni was twórczymi w miłości, wytrwałymi w zadaniach, które podejmujecie i odważnymi w waszych inicjatywach, byście mogli wnieść wasz wkład w tworzenie "cywilizacji miłości". Horyzont miłości jest rzeczywiście bez granic: jest nim cały świat.

"Ośmielić się kochać" naśladując przykład świętych

Drodzy młodzi, chciałbym zachęcić was, byście "ośmielili się kochać", i nie pragnęli niczego mniej dla waszego życia aniżeli miłości mocnej i pięknej, zdolnej uczynić całe życie radosną realizacją daru z was samych dla Boga i dla braci, na wzór Tego, który przez miłość zwyciężył na zawsze nienawiść i śmierć (por. Ap 5, 13). Miłość jest jedyną siłą zdolną zmienić serce człowieka i całą ludzkość, czyniąc pożytecznymi relacje pomiędzy mężczyznami i kobietami, bogatymi i ubogimi oraz kulturami i cywilizacjami. Świadczy o tym życie Świętych, prawdziwych przyjaciół Boga, którzy są drogą i odbiciem tej pierwotnej miłości. Dołóżcie starań, aby poznać ich lepiej, powierzcie się ich wstawiennictwu, starajcie się żyć jak oni. Ograniczę się do zacytowania Matki Teresy, która ponaglona, by odpowiedzieć na wołanie Chrystusa "Pragnę", wołanie, którym została głęboko poruszona, zaczęła zbierać konających na ulicach Kalkuty w Indiach. Od tamtej chwili jedynym pragnieniem jej życia było to, by gasić pragnienie miłości Jezusa nie słowami, ale konkretnymi czynami, rozpoznając zeszpecone oblicze, spragnione miłości, w twarzach najbardziej ubogich wśród ubogich. Błogosławiona Teresa w praktyce stosowała słowa Pana: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40). Orędzie tego prostego świadka Bożej miłości ogarnęło cały świat.

Sekret miłości

Każdemu z nas, drodzy przyjaciele, jest dane osiągnąć ten sam stopień miłości, lecz jedynie z nieodzowną pomocą łaski Bożej. W istocie, wyłącznie pomoc Pana pozawala uchronić się od rezygnacji przed tym wielkim zadaniem, jakie mamy do wypełnienia i natchnąć odwagą do realizacji tego, co po ludzku jest nie do pomyślenia. Kontakt z Panem w modlitwie zachowuje nas w pokorze, przypominając, że jesteśmy "słudzy nieużyteczni" (por. Łk 17, 10). Wielką szkołą miłości jest zwłaszcza Eucharystia. Kiedy się regularnie i pobożnie uczestniczy we Mszy Świętej, kiedy w obecności Jezusa Eucharystycznego spędza się długie chwile na adoracji, wówczas łatwiej jest zrozumieć Długość, Szerokość, Wysokość i Głębokość Jego miłości przewyższającej wszelką wiedzę (por. Ef 3, 17-18). Dzieląc Chleb Eucharystyczny z braćmi wspólnoty kościelnej jesteśmy przynagleni, aby "w pośpiechu", jak Maryja Dziewica u Elżbiety, przekładać miłość Chrystusa w wielkoduszną służbę wobec braci.

W stronę spotkania w Sydney

Pełne jasności w tym odniesieniu jest napomnienie apostoła Jana: "Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznajemy, że jesteśmy z prawdy" (1J 3, 18-19). Drodzy młodzi, zachęcam was, byście w tym duchu razem z waszymi Biskupami w waszych diecezjach przeżyli najbliższy Światowy Dzień Młodzieży. Stanowi on ważny etap drogi w stronę spotkania w Sydney, którego tematem będą słowa: "Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i staniecie się moimi świadkami" (Dz 1, 8). Niechaj Maryja, Matka Chrystusa i Kościoła, dopomoże wam rozgłosić wszędzie tego krzyk, który przemienił świat: "Bóg jest miłością!". Towarzyszę wam w modlitwie i z serca błogosławię.

 

"Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce" (Ps 119, 105)
 

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI
do młodych całego świata
z okazji XXI Światowego Dnia Młodzieży

 

                Drodzy młodzi!

      Zwracając się z radością do was, którzy przygotowujecie się do XXI Światowego Dnia Młodzieży, powracam w sercu do pamięci o ubogacających przeżyciach, doznanych w sierpniu ubiegłego roku w Niemczech. Tegoroczny Dzień obchodzony będzie w poszczególnych Kościołach lokalnych i stanie się stosowną okazją do ożywienia płomienia entuzjazmu, zapalonego w Kolonii, który wielu z was zaniosło do swych rodzin, parafii, stowarzyszeń i ruchów. Będzie zarazem momentem sprzyjającym wciągnięciu wielu waszych przyjaciół do duchowej pielgrzymki młodych pokoleń ku Chrystusowi.

      Temat, jaki proponuję wam do rozważenia, to werset Psalmu 119: "Twoje słowo jest lampą dla moich kroków i światłem na mojej ścieżce" (w. 105). Słowa te tak skomentował umiłowany Jan Paweł II: "Rozmodlony rozpływa się w wychwalaniu Prawa Bożego, które przyjmuje za lampę swoich kroków na mrocznej często drodze życia" (Insegnamenti di Giovanni Paolo II, XXIV/2, 2001, p. 715). Bóg objawia się w historii, przemawia do ludzi, a Jego słowo ma moc stwórczą. Istotnie hebrajskie pojęcie "dabar", zazwyczaj tłumaczone jako "słowo", oznacza zarówno słowo, jak i czyn. Bóg mówi to, co robi i czyni to, co mówi. W Starym Testamencie zapowiada synom Izraela przyjście Mesjasza i zawarcie "nowego" przymierza; w Słowie, które stało się ciałem, wypełnia swe obietnice. Ukazuje to doskonale także Katechizm Kościoła Katolickiego: "Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, jest jedynym, doskonałym i ostatecznym Słowem Ojca. W Nim powiedział On wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz Niego" (n. 65). Duch Święty, który prowadził naród wybrany i dawał natchnienie autorom Pisma Świętego, otwiera serca wierzących na zawartą w nich mądrość. Ten sam Duch jest czynnie obecny w celebracji eucharystycznej, kiedy kapłan, wypowiadając "in persona Christi" słowa konsekracji, przemienia chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa, ażeby stały się duchowym pokarmem dla wiernych. Do tego, aby posuwać się naprzód w ziemskiej pielgrzymce ku niebieskiej Ojczyźnie, potrzebny jest nam wszystkim pokarm słowa i chleba życia wiecznego, które są nierozdzielne!

      Apostołowie przyjęli słowo zbawienia i przekazali je swym następcom jako cenny klejnot, przechowywany w bezpiecznej szkatułce Kościoła: bez Kościoła perle tej grozi, że się zagubi bądź pokruszy. Drodzy młodzi, miłujcie słowo Boże i miłujcie Kościół, który daje wam dostęp do tak cennego skarbu, pozwalając wam cenić jego bogactwo. Miłujcie i idźcie za Kościołem, który otrzymał od swego Założyciela misję wskazywania ludziom drogi do prawdziwego szczęścia. Niełatwo jest rozpoznać i spotkać autentyczne szczęście w świecie w którym żyjemy, gdzie człowiek staje się częstokroć zakładnikiem prądów myślowych, prowadzących go, mimo iż wydaje mu się, że jest "wolny", do zagubienia się w błędach bądź iluzjach fałszywych ideologii. Należy bezzwłocznie "wyzwolić wolność" (por. encyklika Veritatis splendor, 86), rozjaśnić ciemności, w których błądzi ludzkość. Jezus powiedział, jak to będzie możliwe: "Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" (J 8, 31-32). Słowo wcielone, Słowo Prawdy, czyni nas wolnymi i kieruje naszą wolność ku dobru. Drodzy młodzi, rozważajcie często słowo Boga i pozwólcie, aby Duch Święty był waszym nauczycielem. Odkryjecie wówczas, że myśli Boga nie są myślami ludzi; będziecie skłonni kontemplować prawdziwego Boga i odczytywać wydarzenia historii Jego oczyma; zakosztujecie w pełni radości, jaką rodzi prawda. Na drodze życia, nie łatwej ani wolnej od pułapek, możecie napotkać trudności i cierpienia, i czasem będzie was nachodzić pokusa, aby powtórzyć za Psalmistą: "Jestem bardzo udręczony" (Ps119, 107). Nie zapominajcie, by wraz z nim dodać: "Panie, zachowaj mnie przy życiu według Twego Słowa... W Twoim ręku jest ciągle moje życie , i Prawa Twego nie zapominam" (tamże, ww. 107 i 109). Pełna miłości obecność Boga poprzez Jego słowo, to lampa, która rozjaśnia mroki strachu i oświetla drogę nawet w najtrudniejszych chwilach".

      Autor Listu do Hebrajczyków pisze: "Żywe jest bowiem słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca" (4, 12). Należy poważnie wziąć wezwanie, aby uznać słowo Boże za "broń" niezbędną w duchowej walce; jest ono skuteczne i przynosi owoce, jeśli nauczymy się go słuchać, a z kolei mu się poddawać. Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia: "Być posłusznym (ob.-audire) w wierze oznacza poddać się w sposób wolny usłyszanemu słowu, ponieważ jego prawda została zagwarantowana przez Boga, który jest samą Prawdą" (n. 144). Podczas, gdy wzorem tego słuchania, które jest posłuszeństwem, jest Abraham, Salomon z kolei okazuje się zagorzałym poszukiwaczem nadziei zamkniętej w Słowie. Kiedy Bóg proponuje mu: "Proś o to, co mam ci dać", król mędrzec odpowiada: "Racz dać Twemu słudze serce rozumne" (1 Krl 3, 5.9). Tajemnicą posiadania "rozumnego serca" jest wykształcenie serca zdolnego słuchać. Osiągnąć to można poprzez nieustanne rozważanie słowa Bożego i zakorzenienie w nim, poprzez zobowiązanie się do coraz lepszego poznawania go.

      Drodzy młodzi, wzywam was, byście osiągnęli zażyłość z Biblią, trzymali ją w zasięgu ręki, ażeby była dla was niczym kompas, wskazujący drogę, którą należy iść. Czytając ją, nauczycie się poznawać Chrystusa. Mówi o tym św. Hieronim: "Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa" (PL 24,17; por. Dei Verbum, 25). Wypróbowaną drogą pogłębienia i zakosztowania słowa Bożego jest "lectio divina", która stanowi z prawdziwego zdarzenia drogę duchową w etapach. Od "lectio", która polega na wielokrotnym czytaniu fragmentu Pisma Świętego, aby wychwycić jego główne elementy, przechodzi się do "meditatio", która jest niczym wewnętrzny postój, kiedy dusza zwraca się ku Bogu, starając się zrozumieć to, co Jego słowo ma dzisiaj do powiedzenia w konkretnym życiu. Potem następuje "oratio", które pozwala nam zatrzymać się na bezpośredniej rozmowie z Bogiem, w końcu dochodzi się do "contemplatio", pomagającego nam zachować serce uważne na obecność Chrystusa, którego słowo jest "jak lampa, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w naszych sercach" (2 P 1, 19). Lektura, studium i medytacja Słowa muszą potem prowadzić do życia nacechowanego koherentnym przylgnięciem do Chrystusa i Jego nauczania.

Święty Jakub ostrzega: "Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe prawo, prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo" (1, 22-25). Kto słucha słowa Bożego i stale się do niego odwołuje, opiera swa egzystencję na trwałej podstawie. "Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale" (Mt 7, 24): nie ulegnie niepogodzie. Budować życie na Chrystusie, z radością przyjmując Jego słowo i wcielając w życie Jego nauczanie: oto, młodzi trzeciego tysiąclecia, wasz program! Jest rzeczą naglącą, aby powstało nowe pokolenie apostołów, zakorzenionych w słowie Chrystusa, zdolnych odpowiedzieć na wyzwania naszych czasów i gotowych szerzyć wszędzie Ewangelię. Tego żąda od was Pan, do tego nawołuje was Kościół, tego świat - chociaż o tym nie wie - oczekuje od was! A jeśli to Jezus was wzywa, nie obawiajcie się odpowiedzieć Mu wielkodusznie, szczególnie, kiedy proponuje wam, byście szli za Nim w życiu konsekrowanym czy w życiu kapłańskim. Nie lękajcie się; zaufajcie Mu, a nie spotka was zawód.

Drodzy przyjaciele,
      XXI Światowy Dzień Młodzieży, który obchodzić będziemy 9 kwietnia, w Niedzielę Palmową, rozpoczniemy symboliczną pielgrzymkę ku światowemu spotkaniu młodych, które będzie miało miejsce w Sydney w lipcu 2008. Do tego wielkiego spotkania przygotujemy się rozważając wspólnie temat Duch Święty i misja w kolejnych etapach. W tym roku uwaga skoncentruje się na Duchu Świętym, Duchu prawdy, która objawia nam Chrystus, Słowo, które stało się ciałem, otwierając serce każdego na Słowo zbawienia, prowadzące do całej Prawdy. W roku przyszłym, 2007, rozważać będziemy jeden z wersetów Ewangelii Jana: "Abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem" (13,34) i bardziej jeszcze zgłębimy, że Duch Święty jest Duchem miłości, którą wzbudza w nas miłość Boga i która uwrażliwia nas na materialne i duchowe potrzeby braci. Dotrzemy w końcu do światowego spotkania w 2008 roku, którego tematem będzie: "Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami" (Dz 1, 8). Już teraz, wsłuchując się nieustannie w słowo Boże, wzywajcie, drodzy młodzi, Ducha Świętego, Ducha męstwa i świadectwa, ażeby uczynił was zdolnych głosić bez obawy Ewangelię aż po najdalsze krańce ziemi. Maryja, obecna w Wieczerniku z Apostołami w oczekiwaniu Zesłania Ducha Świętego, niechaj będzie wam matką i przewodnikiem. Niechaj nauczy was przyjmować słowo Boże, zachowywać je i rozważać w swoim sercu (por. Łk 2, 19), podobnie jak Ona to czyniła przez całe życie. Niechaj zachęci was do wypowiedzenia waszego "tak" Panu, przeżywając "posłuszeństwo wiary". Niechaj pomoże wam zachować niewzruszoność w wierze, stałość w nadziei, wytrwałość w miłości, stałą uległość wobec słowa Bożego. Towarzyszę wam swoją modlitwą, z serca udzielając wszystkim błogosławieństwa.

Watykan, 22 lutego 2006, uroczystość Katedry św. Piotra Apostoła.
BENEDICTUS XVI PP.

 

   

Powrót